Kiedy nastąpił ten niezręczny moment podania ręki Liamowi nie wahałam się jej cofnąć. Nie chciałam więcej czuć tych wszystkich emocji. Wróciło to do mnie z podwojoną siłą, gdy podbiegła do niego ta dziewczyna. Kolejny cios, z jego strony. Jedyne co mnie zastanawiało to dlaczego mi to robił... Otrzepałam się i chwyciłam Zayna pod rękę, ten ochoczo ruszył w kierunku wejścia do kina.
-Na co idziemy? spytałam kiedy byliśmy już w środku.
-This...
-Louis kochanie, nie przesadzajmy byliśmy już w kinie na waszym filmie 4 razy odezwała się Eleanor. Ja cicho się zaśmiałam i spojrzałam na innych.
-To może Millerowie? Spytał blondyn z nachos w ręku.
-Czemu nie, wtrącił lokaty i ruszyliśmy do kasy. Pozostało nam tylko rozdzielić bilety. W głębi duszy modliłam się aby nie usiąść obok mojego domniemanego przyjaciela, ale oczywiście skutek był odwrotny.
-To tak. Zayn,obok Hope, obok Hope, Liam... To ostatnie najbardziej mnie dobiło, ale przełamałam się i weszłam na salę zajmując swoje miejsce. W trakcie trwania filmu były momenty kiedy nie można było opanować śmiechu, wtedy nowa "koleżanka" Payna wykorzystywała moment aby z udawaną gracją poklepać go po ramieniu. Żenowało mnie to, ale nie chciałam być zazdrosna, chciałam nacieszyć się tym, że poznałam nowych ludzi. Po seansie wszyscy w znakomitych humorach trafiliśmy do domu chłopaków. Nie przewidując skutków wypiłam lampkę wina, która uniemożliwiała mi jazdę samochodem.
-No piękna, myślisz że po tym winie puszczę Cię autem do domu? Powiedział Mulat sącząc drink.-Nie myślałam o tym, ale przecież mogę iść pieszo. Po moim zdaniu wszyscy zgodnie parsknęli śmiechem.
-Tak? A wiesz może gdzie jesteś? spytał rozbawiony Zayn.
-Dobra, okej czaje. Kanapa w pokoju gościnym, okeejj. Znów nie zręczny moment ciszy i salwa śmiechu.
-Masz do wyboru pokój z Zaynem, Niallem lub zboczonym lokowatym, musisz coś wybrać.Powiedziała Eleanor siedząca na kolanach Louisa.Spojrzałam kolejno na Zayna Nialla i Harrego. Wybór był oczywisty, bo to przecież Zayna znałam najlepiej.
-Z z z Zayn. Mulat posłał buziaka w stronę reszty chłopaków i pociągnął mnie za rękę do swojego pokoju.
-No to tak, w czymś musisz spać. Proponuję tę koszulkę, powiedział rzucając we mnie koszulką z napisem "I love Liam" minę miałam nie tęga więc usiadł obok mnie:
-Ja przepraszam.. Widziałem że źle zareagowałaś już pod autem. Skąd znasz Liama? O co chodzi?
-Nie wiem czy chcę o tym mówić... Wtedy przytulił mnie mocno i powiedział
-Możesz na mnie liczyć, jeśli nie chcesz nie mów, ale uwierz jak się wygadasz będzie Ci lepiej.
-Pamiętasz wspominałam Ci że nie mam nikogo, oczywiście teraz poznałam Ciebie i sytuacja jest inna, ale wróćmy. Mówiłam o moim przyjacielu, a przynajmniej wspominałam. Byliśmy nierozłączni jak brat i siostra, tyle że my się nie kłóciliśmy. Traktowano nas nawet jak parę, no i wtedy pojawiliście się wy. 4 chłopaków z przyszłością, jedyne czego wam brakowało to piąty głos w kapeli, czyli mój przyjaciel.-Ale że.. Liam? Ja.. ja tak bardzo Cię przepraszam.. Wiedziałem że Liam ma przyjaciółkę, ale nie znałem prawdy... Nie znałem Ciebie.. powiedział nieco zasmucony.
-Więc zrekompensuj mi to i daj inną koszulkę, rzekłam uśmiechając się.
-Dał mi podobną, tyle że na tej pisało "Keep calm and love Harry" zlustrowałam Mulata:
-Będzie ciekawie, bardzooo ciekawie
-Nie da Ci spokoju, ale innej nie mam.
-Spokojniee, nie z takich sytuacji umiałam wybrnąć.
Zeszliśmy na dół. Wszyscy odwrócili się w naszą stronę, z wyjątkiem Liama, Sophie i Harrego. Kiedy odwrócił się ten trzeci, wskoczyłam za plecy Zayna, aby nie widział napisu na koszulce. Spowodowało to owacje i gwizdy.
-Ludziee spokojnie, ja tylko.. Pająka zobaczyłam!
-Dobra, dobra. Gramy w butelkę? Rzucił Louis.
-No jasne! Wykrzyczeli wszyscy zgodnie, tylko ja siedziałam cicho. Zayn chciał ruszyć, ale ja kurczowo trzymałam się jego bluzki, więc na jego plecach dotarłam do kanapy, wzięłam z niej poduszke i przytuliłam się do niej tak aby napis był zakryty. Usiedliśmy wszyscy w kole. Siedziałam między Malikiem Horanem. Jako pierwszy kręcił lokaty. Pech chciał że butelka wskazała mnie.
-No no słodka, to pytanie czy zadanie? spytał, śmiesznie poruszając brwiami.
-Chyba jednak pytanie
-Hymm... Skąd znasz Liama? Wypalił, a ja po raz kolejny dzisiejszego dnia chciałam zniknąć z powierzchni ziemi.
-E.. Kiedyś byliśmy sąsiadami, powiedziałam i przejęłam butelkę aby jak najszybciej skończyć ten temat.
Gra toczyła się dalej. Dużo razy śmialiśmy się z zadań jakie przed nami stawiano. Najgorsze okazało się zadanie Harrego.
-Słuchaj Hazza, musisz pocałować- może być policzek, najładniejszą według Ciebie siedzącą tutaj osobę. Wtedy spojrzał na mnie, a ja ze strachu puściłam poduszkę. Kiedy odczytał napis zaczął się do mnie niebezpiecznie zbliżać.-Nie. Harry. Nie. Błagam Cię. Mówiłam kolejno aż wreszcie wstałam i biegłam w nieznanym mi kierunku. W koło było słychać tylko śmiechy obserwatorów naszej gonitwy. W końcu jednak dobiłam do niezauważonej kanapy i zielonooki mógł wykonać zadanie. Pucowałam swój policzek, a reszta nadal śmiała się w najlepsze. Tylko Liam opuścił niezadowolony pokój
-Wiem że tego chciałaś.
-Jasneee i właśnie dlatego przed tobą uciekałam. Jesteś geniuszem! Stwierdziłam sarkastycznie po czym Hazza zmierzył mnie wzrokiem.
-Coś jeszcze pani "Ironia i sarkazm pomagają mi przetrwać w życiu" ?
-Tak panie "Jestem najbardziej zajebistym i przystojnym kolesiem tylko według siebie" rzekłam rzucając w niego poduszką. I tak oto rozpoczęła się wielka bitwa na poduszki. Pierze miałam wszędzie, więc razem z Zaynem udałam się do pokoju. W znakomitych humorach usiedliśmy na łóżku. Nagle Mulat ponownie wybuchnął śmiechem?
-Co jest? Spytałam nieco zaintrygowana.
-Nic tylko masz jeszcze pierz we włosach, powiedział sięgając po niego. Wtedy nastąpiła taka niezręczna cisza. Przez dłuższy moment patrzył w moje oczy, poczułam motyle w brzuchu. Uśmiechnęłam się do niego.-Masz niesamowite oczy.. speszona spuściłam wzrok, on chwycił mnie za podbródek i wyciągnął ją do góry.
-Nie chowaj ich nigdy, uwierz w końcu w siebie, w to że jesteś śliczna powiedział i pocałował w policzek. Na mojej twarzy od razu pojawił się szeroki uśmiech, czułam takie niesamowite ciepło... Potem jeszcze długo rozmawialiśmy. Dopiero o 3 nad ranem znużył nas sen i udaliśmy się do krainy Morfeusza.
*********************************************************
Witam witam witam.
Mnie się nie podoba ten rozdział xD Nie byłam przekonana czy go dodać,
ale były komentarze, a jak obiecałam no to dodaję.
Przypominam że możecie w komentach zadawać pytania do bohaterów.
Następny rozdział po 6-7 komentarzach. :) Pozdrawiam Ola :D
piękna nota sis;3
OdpowiedzUsuńNiezły rozdział :) Czekam na kolejny :P
OdpowiedzUsuńdobra dobra , ja chce już następny rozdział ! :D
OdpowiedzUsuńSuper rozdział :)
OdpowiedzUsuńfajny
OdpowiedzUsuńSzacuneczek :P
OdpowiedzUsuń