środa, 11 września 2013

Rozdział 5 ♥

Myślałeś pewnie że już o Tobie nie pamiętam, że wszystkie chwile spędzone razem nic dla mnie nie znaczyły. Jednak wystarczyło jedno spojrzenie w moją stronę, by wszystko wróciło. Najchętniej w tej chwili bym uciekła i nigdy więcej nie wychodziła z domu, ale nie mogłam stchórzyć. Nie mogłam odejść bez obarczania Cię winą. Musiałam pozostać, aby pokazać jak dużo straciłeś. 


Kiedy nastąpił ten niezręczny moment podania ręki Liamowi nie wahałam się jej cofnąć. Nie chciałam więcej czuć tych wszystkich emocji. Wróciło to do mnie z podwojoną siłą, gdy podbiegła do niego ta dziewczyna. Kolejny cios, z jego strony. Jedyne co mnie zastanawiało to dlaczego mi to robił... Otrzepałam się i chwyciłam Zayna pod rękę, ten ochoczo ruszył w kierunku wejścia do kina.
-Na co idziemy? spytałam kiedy byliśmy już w środku.
-This...
-Louis kochanie, nie przesadzajmy byliśmy już w kinie na waszym filmie 4 razy odezwała się Eleanor. Ja cicho się zaśmiałam i spojrzałam na innych.
-To może Millerowie? Spytał blondyn z nachos w ręku.
-Czemu nie, wtrącił lokaty i ruszyliśmy do kasy. Pozostało nam tylko rozdzielić bilety. W głębi duszy modliłam się aby nie usiąść obok mojego domniemanego przyjaciela, ale oczywiście skutek był odwrotny.
-To tak. Zayn,obok Hope, obok Hope, Liam... To ostatnie najbardziej mnie dobiło, ale przełamałam się i weszłam na salę zajmując swoje miejsce. W trakcie trwania filmu były momenty kiedy nie można było opanować śmiechu, wtedy nowa "koleżanka" Payna wykorzystywała moment aby z udawaną gracją poklepać go po ramieniu. Żenowało mnie to, ale nie chciałam być zazdrosna, chciałam nacieszyć się tym, że poznałam nowych ludzi. Po seansie wszyscy w znakomitych humorach trafiliśmy do domu chłopaków. Nie przewidując skutków wypiłam lampkę wina, która uniemożliwiała mi jazdę samochodem.
-No piękna, myślisz że po tym winie puszczę Cię autem do domu? Powiedział Mulat sącząc drink.
-Nie myślałam o tym, ale przecież mogę iść pieszo. Po moim zdaniu wszyscy zgodnie parsknęli śmiechem.
-Tak? A wiesz może gdzie jesteś? spytał rozbawiony Zayn.
-Dobra, okej czaje. Kanapa w pokoju gościnym, okeejj. Znów nie zręczny moment ciszy i salwa śmiechu.
-Masz do wyboru pokój z Zaynem, Niallem lub zboczonym lokowatym, musisz coś wybrać.Powiedziała Eleanor siedząca na kolanach Louisa.Spojrzałam kolejno na Zayna Nialla i Harrego. Wybór był oczywisty, bo to przecież Zayna znałam najlepiej.
-Z z z Zayn. Mulat posłał buziaka w stronę reszty chłopaków i pociągnął mnie za rękę do swojego pokoju.
-No to tak, w czymś musisz spać. Proponuję tę koszulkę, powiedział rzucając we mnie koszulką z napisem "I love Liam" minę miałam nie tęga więc usiadł obok mnie:
-Ja przepraszam.. Widziałem że źle zareagowałaś już pod autem. Skąd znasz Liama? O co chodzi?
-Nie wiem czy chcę o tym mówić... Wtedy przytulił mnie mocno i powiedział
-Możesz na mnie liczyć, jeśli nie chcesz nie mów, ale uwierz jak się wygadasz będzie Ci lepiej.
-Pamiętasz wspominałam Ci że nie mam nikogo, oczywiście teraz poznałam Ciebie i sytuacja jest inna, ale wróćmy. Mówiłam o moim przyjacielu, a przynajmniej wspominałam. Byliśmy nierozłączni jak brat i siostra, tyle że my się nie kłóciliśmy. Traktowano nas nawet jak parę, no i wtedy pojawiliście się wy. 4 chłopaków z przyszłością, jedyne czego wam brakowało to piąty  głos w kapeli, czyli mój przyjaciel.
-Ale że.. Liam? Ja.. ja tak bardzo Cię przepraszam.. Wiedziałem że Liam ma przyjaciółkę, ale nie znałem prawdy... Nie znałem Ciebie.. powiedział nieco zasmucony.
-Więc zrekompensuj mi to i daj inną koszulkę, rzekłam uśmiechając się.
-Dał mi podobną, tyle że na tej pisało "Keep calm and love Harry" zlustrowałam Mulata:
-Będzie ciekawie, bardzooo ciekawie
-Nie da Ci spokoju, ale innej nie mam.
-Spokojniee, nie z takich sytuacji umiałam wybrnąć.

Zeszliśmy na dół. Wszyscy odwrócili się w naszą stronę, z wyjątkiem Liama, Sophie i Harrego. Kiedy odwrócił się ten trzeci, wskoczyłam za plecy Zayna, aby nie widział napisu na koszulce. Spowodowało to owacje i gwizdy.
-Ludziee spokojnie, ja tylko.. Pająka zobaczyłam!
-Dobra, dobra. Gramy w butelkę? Rzucił Louis.
-No jasne! Wykrzyczeli wszyscy zgodnie, tylko ja siedziałam cicho. Zayn chciał ruszyć, ale ja kurczowo trzymałam się jego bluzki, więc na jego plecach dotarłam do kanapy, wzięłam z niej poduszke i przytuliłam się do niej tak aby napis był zakryty. Usiedliśmy wszyscy w kole. Siedziałam między Malikiem  Horanem. Jako pierwszy kręcił lokaty. Pech chciał że butelka wskazała mnie.
-No no słodka, to pytanie czy zadanie? spytał, śmiesznie poruszając brwiami.
-Chyba jednak pytanie
-Hymm... Skąd znasz Liama? Wypalił, a ja po raz kolejny dzisiejszego dnia chciałam zniknąć z powierzchni ziemi.
-E.. Kiedyś byliśmy sąsiadami, powiedziałam i przejęłam butelkę aby jak najszybciej skończyć ten temat.
Gra toczyła się dalej. Dużo razy śmialiśmy się z zadań jakie przed nami stawiano. Najgorsze okazało się zadanie Harrego.
-Słuchaj Hazza, musisz pocałować- może być policzek, najładniejszą według Ciebie siedzącą tutaj osobę. Wtedy spojrzał na mnie, a ja ze strachu puściłam poduszkę. Kiedy odczytał napis zaczął się do mnie niebezpiecznie zbliżać.
-Nie.  Harry.   Nie.    Błagam Cię. Mówiłam kolejno aż wreszcie wstałam i biegłam w nieznanym mi kierunku. W koło było słychać tylko śmiechy obserwatorów naszej gonitwy. W końcu jednak dobiłam do niezauważonej kanapy i zielonooki mógł wykonać zadanie. Pucowałam swój policzek, a reszta nadal śmiała się w najlepsze. Tylko Liam opuścił niezadowolony pokój
 -Wiem że tego chciałaś.
-Jasneee i właśnie dlatego przed tobą uciekałam. Jesteś geniuszem! Stwierdziłam sarkastycznie po czym Hazza zmierzył mnie wzrokiem.
-Coś jeszcze pani "Ironia i sarkazm pomagają mi przetrwać w życiu" ?
-Tak panie "Jestem najbardziej zajebistym i przystojnym kolesiem tylko według siebie" rzekłam rzucając w niego poduszką. I tak oto rozpoczęła się wielka bitwa na poduszki. Pierze miałam wszędzie, więc razem z Zaynem udałam się do pokoju. W znakomitych humorach usiedliśmy na łóżku. Nagle Mulat ponownie wybuchnął śmiechem?
-Co jest? Spytałam nieco zaintrygowana.
-Nic tylko masz jeszcze pierz we włosach, powiedział sięgając po niego. Wtedy nastąpiła taka niezręczna cisza. Przez dłuższy moment patrzył w moje oczy, poczułam motyle w brzuchu. Uśmiechnęłam się do niego.
-Masz niesamowite oczy.. speszona spuściłam wzrok, on chwycił mnie za podbródek i wyciągnął ją do góry.
-Nie chowaj ich nigdy, uwierz w końcu w siebie, w to że jesteś śliczna powiedział i pocałował w policzek. Na mojej twarzy od razu pojawił się szeroki uśmiech, czułam takie niesamowite ciepło... Potem jeszcze długo rozmawialiśmy. Dopiero o 3 nad ranem znużył nas sen i udaliśmy się do krainy Morfeusza.



*********************************************************
Witam witam witam.
Mnie się nie podoba ten rozdział xD Nie byłam przekonana czy go dodać,
ale były komentarze, a jak obiecałam no to dodaję.


Przypominam że możecie w komentach zadawać pytania do bohaterów.


Następny rozdział po 6-7 komentarzach. :) Pozdrawiam Ola :D






















6 komentarzy: