sobota, 7 września 2013

Rozdział 4 ♥

Kiedy go zobaczyłam znów ciężko było mi myśleć o czym innym. Znów moje serce rozdzieliło się jak horkrusky z Harrego Pottera, ale ja nie miałam dzięki temu nieśmiertelnej duszy, a wręcz przeciwnie. To dziwne ukucie w klatce piersiowej mówiło samo za siebie. Zawsze darzyłam go ogromnym uczuciem, ale nie dopuszczałam do siebie tej myśli. Był moim przyjacielem. Tak po prostu. Dopiero gdy go straciłam pojęłam jak ważny on był dla mnie. 



W ramach odstresowania postanowiłam kupić kilka ubrań. Grzebanie w ciuchach zawsze mnie uspakajało. Wyszłam z pełnymi torb rękami. Byłam zadowolona, może to było dla mnie pewnym rodzajem odskoczni, nowe ubrania to taki nowy rozdział, odcięcie się od przeszłości. Na samą myśl uśmiechnęłam się. Jednak kiedy wróciłam do domu, wszystko mnie przygnębiało. Tak wiele wspomnień było w tych ścianach, że nie mogłam skupić się na niczym, znów byłam załamana i czułam pustkę. Kiedy przeszłam obok komputera mimowolnie pomyślałam o chłopaku z portalu. Chwilę się wahałam, ale kiedy zobaczyłam przy nim zieloną kropkę napisałam.

"Witaj nieznajomy ☻ xx"

"No hej niewiasto xx" - Wtedy w brzuchu poczułam dziwne uczucie, nie znałam go nie wiedziałam jak wygląda, ale liczyło się to jaki był. Taki słodki i pomocny...Kiedy się tak zastanawiałam, on napisał kolejną wiadomość:

"Może niedługo już będę znajomy? xx"

"Co masz na myśli? xx"

"Em, a może nie. Chyba za dużo sobie wyobrażam xx"

"Powiedź, proszę. Nie ucieknę xD xx"

"Żyje się raz. Spotkamy się? xx" Zamurowało mnie, ale bardzo się cieszyłam.

"Gdzie i kiedy? xx"

"O ile wiem moi przyjaciele wychodzą dziś do kina. Może dołączymy? ☺ xx"

"Kino.. Dawno tam nie byłam. Jasne. xx"

"Kino na rynku.  O 16 przed wejściem? Będę miał granatową marynarkę. A w razie czego mam pytać o..?xx" 

"Hope. Na imię mi Hope. Mam nadzieję że się nie przestraszysz haha xx"

" Ktoś z takim charakterem nie może być straszny. Do zobaczenia aniele ;* " 


Kiedy spojrzałam na zegarek o mało co nie spuściłam laptopa. Była 14:07 tak wiele do zrobienia. Tak mało czasu. Natychmiast zerwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki. Umyłam włosy, wysuszyłam i zrobiłam nieznaczne fale, potem zaczęłam się malować. Jeszcze raz oblizałam usta,. na których czuć było truskawkowy błyszczyk i owinięta w ręcznik stanęłam przed szafą.Pomimo tego że zrobiłam wielkie zakupy miałam dylemat co wybrać. Miałam takie wielkie pole manewru że ciężko było mi się zdecydować. Widziałam że chcę założyć sukienkę, ale wcale mi to nie pomagało. Miałam ich chyba 7. W końcu jednak zdecydowałam że założę tę. Może zbyt przygnębiająco czarna ale mnie się podobała. Kiedy byłam już gotowa spojrzałam na zegarek. Była 15.40 Czyli miałam czas na dojazd. Zabrałam kluczyki od auta i zamknęłam dom.


Z perspektywy Liama: 


Od czasu kiedy spotkałem Hope nie umiałem znaleźć sobie miejsca. Tak bardzo mi na niej zależało, ale strach był jeszcze większy. Nie chcę nawet wspominać o bólu który rozrywał mnie kiedy ze spokojem do mnie mówiła, a potem bez wahania odeszła. Chciałem ją dogonić, zatrzymać, mieć tylko dla siebie, ale nie mogłem się ruszyć. Po prostu stałem i patrzyłem jak odchodzi... Około 16 wszyscy zaczęli się krzątać po domu, a najbardziej Zayn. Co chwilę poprawiał włosy, albo marynarkę. Nawet sznurowadła musiały być idealnie równe. To było dość podejrzane myślałem, siedząc przy blacie kuchennym. Z przemyśleń wyrwał mnie krzyk:
-Liam do cholery! Co się z Tobą dzieje! Za 20 minut  musimy być w kinie! Rusz więc łaskawie tyłek i się ubierz!  Szybko więc zerwałem się z miejsca i założyłem swoją ulubioną koszulę w kratę. Poprawiłem nieco roztargane włosy i wyszedłem przed dom. Kiedy reszta się pojawiła wsiedliśmy do auta.
-A tak właściwie... zaczął niepewnie Niall.
-Co właściwie? Spytałem widząc poddenerwowanie w jego oczach.
-My chcieliśmy dobrze.
-Co zrobiliście! Wykrzyknąłem będąc w niepewnej sytuacji.
-Umówiliśmy Cię z taką jedną. Widać ta twoja przyjaciółka za bardzo zaprząta Ci głowę.
-Że co?! Czy was Bóg opuścił? Mówiłem że nie chcę się z nikim spotykać.. dodałem bardziej opanowany.
-To tylko jeden wieczór.. Nie każemy Ci być jej chłopakiem. Powiedział Louis, a ja przewróciłem oczyma bo byliśmy już pod kinem. Zayn szybko wysiadł z auta i poszedł w nieznanym mi kierunku, skorzystałem z okazji i zapytałem dyskretnie o powód dziwnego zachowania Mulata.
-Ma się spotkać pierwszy raz z jakaś laską z internetu, chce zrobić dobre wrażenie czy coś, powiedział Harry bawiąc się telefonem. Ale wydaje mi się że ładna to ona nie będzie. Podobno od dwóch tygodni siedziała w domu, bo "została sama na świecie" nie wiem co to znaczy ale ładne dziewczyny takimi tekstami nie rzucają. Dodał.
-Hazza mój kochany debilu przymknij się proszę, powiedział Lou całujący się z Eleanor. Loczek posłusznie zamknął buzię, a ja wysiadłem z auta.


Z perspektywy Hope:


Była dokładnie 16 kiedy przed drzwiami kina pojawił się Mulat. Idealne włosy, piękny uśmiech no i granatowa marynarka. Myślałam że to jakiś piękny sen ale to nie było to. Podszedł do mnie i spytał nieśmialo:
-Hope?
-Ee, nie
-Szkoda.. powiedział odchodząc.
-To znaczy tak. Ja ja przepraszam. Zawsze gdy nie wiem co mam powiedzieć mówię nie.
-Jesteś... Jak mogłaś mówić że się Ciebie wystraszę? Wyglądasz pięknie powiedział uśmiechają się.
-Dziękuje powiedziałam i odwzajemniłam uśmiech.
-Idziemy? Musisz kogoś poznać.
-Z przyjemnością

Powoli zbliżaliśmy się do parkingu. W jednym aucie było wyraźnie dużo osób. Kiedy Zayn zapukał w szybę po kolei wysiadali.
-No cześć! Louis jestem, a to Eleanor- moja dziewczyna
-Miło mi, Hope. Potem wyszedł blondyn z chipsami w ręku, był to Niall. Za nim wyszedł chłopak o kręconych włosach.
-Ulalaa. Jestem Harry, ten najprzystojniejszy powiedział całując mnie w rękę, wiesz jakby coś Ci nie wyszło z tym mniej przystojnym, zadzwoń rzekł puszczając oczko.
-Hazza znikaj, powiedział Zayn, który nie był zadowolony z zachowania lookersa. Potem na chwilę odwróciłam głowę i gdy wróciłam do witania się chciałam uciec. Chciałam zniknąć, chciałam żeby to nie była prawda.
-Hope to jest...
-My się znamy, powiedziałam cofając rękę. Z mojej twarzy zszedł uśmiech i obwiniałam cały świat że znów na mojej drodze pojawił się on. Najgorsze jednak uczucie dotknęło mnie kiedy jakaś dziewczyna podbiegła do niego i rzuciła mu się na szyję...





**************************************
Siemka :D
Rodział 4 napisany, następny po 5-6 komentarzach.
Jeśli macie pytania do bohaterów proszę bardzo zadawajcie :)


















6 komentarzy: