sobota, 21 września 2013

Rozdział 7 ♥

I znów to cholerne uczucie. Ten ból w klatce piersiowej, ten strach przed nowym dniem. Strach przed spojrzeniem komuś w oczy, oszukiwanie samej siebie że kiedyś będzie lepiej, że wcale nie jest najgorzej, że masz dla kogo żyć. To napięcie między Tobą a nim. Czuje coś do Ciebie czy nie? Co ty w ogóle do niego czujesz? Zastanawiałaś się nad tym? Próbowałaś mu o tym powiedzieć? .. 



Zastopowałam piosenkę i odwróciłam głowę. Tego było już za wiele. Nie dość że cały świat mi się wali to jeszcze dzieje się za mną to? Czy ja zwariowałam? Widzę duchy?! Pytałam siebie w głębi duszy.
-M M Ma.. mama?
-Córeczko, wiem że to dziwne. Musiałam się z Tobą jakoś skontaktować, wiem że Ci ciężko.
-Ach tak? Teraz na to wpadłaś.
-Hope... Wiem że chcesz się poddać. Ale nie możesz. Rozumiesz? Musisz walczyć o swoje marzenia, pragnienia o miłość. Dziecko. Musisz walczyć.. Jeśli nie dla siebie to zrób to dla mnie... Powiedziała i zaczęła się oddalać.
-Mamo! Mamo! Zaczekaj... krzyczałam głucho, a ona powoli znikała w oddali...





-Hope, Hope obudź się, zaraz rozpalamy ognisko, rzekła Eleanor, która szturchała mnie w ramie. Jak się okazało wcale nie widziałam duchów. Śniłam.. śniłam o spotkaniu z mamą... Tak bardzo chciałam żeby to było na prawdę..
-Tak, tak już idę.
-Lepiej ubierz coś ciepłego, powiedziała El z troską.
-Ok.. rzuciłam w jej stronę i poszłam do mojego namiotu, to znaczy mojego, Zayna i Harrego. Zastałam w nim nieubranego lookersa, co poskutkowało okrutnym dla uszu wszystkich- piskiem. Jak szybko do namiotu weszłam, tak szybko z niego wyszłam. Stanęłam odwrócona do niego tyłem i zaczęłam powoli mówić.
-Ubierz łaskawie swoje nagie ciało i wynoś się ze środka namiotu, ale to już!
-Przyznaj że podobały Ci się widoki, rzekł Hazza opierając się o moje ramie, odskoczyłam od niego i tym razem bez zastania "niespodzianek" w środku, weszłam do namiotu, w celu zabrania ubrań. Po dłuższym czasie, udało mi się wyciągnąć ciepłą czarną bluzę, jasne jeansy i vansy. Na głowę założyłam czapkę, która była bardziej stosowana jako dodatek. Wyszłam z namiotu kiedy wszyscy już siedzieli na kłodach, na około ogniska. Horan stroił gitarę, Louis jak zawsze zajmował się Eleanor, sprawca moich najgorszych koszmarów i wizji- Harry przygotowywał jedzenie. Tylko Zayn i Liam siedzieli samotnie przy palenisku. Samotnie ale obok siebie. Głupio było mi siadać między nimi, usiadłam na przeciw. Dosiadła się do mnie Eleanor, bo Louis poszedł się przebrać, kiedy zobaczyłam że ta wymalowana dziewczynka  znów zaleca się do Liama, wszystko we mnie buzowało, choć nie powinno. Usiadła oczywiście między nim, a Mulatem, aby zwiększyć mój stan rozpaczy i wściekłości.
-Hope, a ty?
-Co ja ?
-Chcesz orzeszki ziemne?
-Jestem uczulona na orzechy, odpowiedziałam i dalej wgapiałam się w płomienie. Co chwilę jednak, moim oczom ukazywała się scenka zalotów Sophie do MOJEGO przyjaciela.
Nagle gitara Nialla zaczęła grać i wszyscy dali się ponieść muzyce. Pośpiewaliśmy trochę bardziej i mniej znane piosenki, jednak po chwili wszyscy umilkli i zaczął śpiewać tylko Liam, jak się okazało była to piosenka z repertuaru zespołu...

Liam:
Dziewczyno, to powinienem być ja,
Odwożąc Cię do twojego domu,
Pukający do drzwi,
Całując cię w usta

Trzymać twoją dłoń,
Tańczyć w ciemnościach
Ponieważ byłem jedynym,
który kochał od początku

Harry:
Ale teraz, gdy widzę cię z nim
Mój świat się rozpada.

Wszyscy:
Ponieważ
Czekałem przez cały ten czas, 
Ale w końcu powiedz to
Ponieważ teraz widzę, że twoje serce jest zajęte
I nic nie może być gorsze,
Kochanie, kochałem cię pierwszy
Miałem moje szanse, 
Mogłem być tym kim on jest.
Stojąc to boli najbardziej
Dziewczyno, zaszedłem tak blisko, 
Ale teraz nigdy się nie dowiesz

Harry:
Kochanie, kochałem cię pierwszy

Louis:
Dziewczyno, to powinienem być ja, 
Dzwoniący na twój telefon
Mówiący, że jestem jedyny,
że nigdy Cię nie zostawię.

Harry:
Nigdy nie rozumiałem,
Czym naprawdę jest miłość,
Ale poczułem to po raz pierwszy,
Patrząc w twoje oczy

Liam:
Ale teraz, gdy widzę cię z nim
Cały mój świat się rozpada 


Wszyscy:
Ponieważ
Czekałem przez cały ten czas, 
Ale w końcu powiedz to.
Ponieważ teraz widzę,że twoje serce jest zajęte.
I nic nie może być gorsze,
Kochanie, kochałem cię pierwszy
Miałem moje szanse, 
Mogłem być tym kim on jest.
Stojąc to boli najbardziej.
Dziewczyno, zaszedłem tak blisko, 
Ale teraz już nigdy się nie dowiesz
Kochanie, kochałem cię pierwszy

Zayn:
Pierwszy dotyk, 
Pierwszy pocałunek
Pierwsza dziewczyna, która sprawiła, że tak się czułem
Złamane serce zabija mnie
Kochałem cię pierwszy, dlaczego tego nie widzisz?

Niall:
Czekałem przez cały ten czas, ale w końcu powiedz to.
Ponieważ teraz widzę, że twoje serce jest zajęte
I nic nie może być gorsze,

Zayn:
Kochanie, kochałem cię pierwszy

Wszyscy:
Miałem moje szanse, 
Mogłem być tym kim on jest. 
Stojąc, to boli najbardziej. 
Dziewczyno, zaszedłem tak blisko, 
Ale teraz już nigdy się nie dowiesz

Zayn:
Kochanie, kochałem cię pierwszy
Kochanie, kochałem cię pierwszy
Kochanie, kochałem cię pierwszy, o tak

Wszyscy:
Kochanie, kochałem cię pierwszy


Kiedy słyszałam słowa piosenki, jeszcze bardziej bolało mnie serce.. Kiedy widziałam że Liam śpiewa w moją stronę, ciężko było mi powstrzymać łzy. Chciałam cofnąć czas, chciałam aby to wszystko się nie wydarzyło, chciałam po prostu znów być blisko niego. Widocznie wymagałam zbyt wiele...
Ognisko powoli przygasało i robiło się zimniej. Wtedy odezwała się Sophie.
-Wiecie co ja może przejdę po jakiś ciepły  napój, wszyscy wzruszyli ramionami a ona poszła do Campera.



Z perspektywy Sophie : 

Czekałam na taką okazję, może nie zrobiłabym tego gdybym nie widziała że Liam śpiewał tylko dla niej, może stało by się inaczej gdyby zeszła mi z drogi. To że jest uczulona na orzechy, okazało się być bardzo przydatną informacją. Zaparzyłam gorącą herbatę i do jednej ze specjalnie oznaczonych filiżanek, wsypałam kilka starannie poszatkowanych orzechów, była ona przeznaczona dla mojego największego wroga...













****************************************
Siema:D
Nowy rozdział jest :)
Następny po 7-8 komentarzach ;d

Oddawajcie głosy w ankiecie ! :D




























wtorek, 17 września 2013

Rozdział 6 ♥

Może do pełni szczęścia brakuje tak niewiele? Może wreszcie poczuje się kochana, może zauważę i podziękuje za to co dał mi los? W tym wszystkim jest tylko jedno ale.. "może"? 


Obudziłam się na torsie Zayna, kiedy podniosłam głowę zauważyłam, że on już dawno nie śpi. 
-Emm.. Długo tak na Tobie leżę? 


-Może pół godziny 
-Dlaczego mnie nie obudziłeś?
 -Twoje włosy fajnie łaskoczą, a poza tym słodko wyglądałaś, powiedział pstrykając mnie w nos. 
-Wyglądałaś? To teraz już nie? spytałam udając obrażoną. 
-A teraz wyglądasz naturalnie pięknie.
Oblałam się rumieńcem i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i założyłam ciuchy , które dała mi Eleanor.
 Kiedy zeszłam na dół wszyscy siedzieli przy stole. Jak się okazało dla mnie nie było miejsca. Zayn wyciągnął ręce i poklepał kolana. Miałam blokadę, ale kiedy zobaczyłam że Liam obserwuje zajście, szybko usiadłam na kolanach Mulata.
-To co jemy? spytałam a Harry postawił mi przed nosem gofry. Na samą myśl pociekła mi ślinka, jednak większość bitej śmietany wylądowała na twarzach mojej i Zayna.
Po raz kolejny Liam opuścił pomieszczenie w którym się znajdowałam. Było to co najmniej dziwne.  Wiedziałam że nie był zazdrosny, bo nic do mnie nie czuł, stwierdziłam więc że po prostu przeszkadza mu moja obecność. Byłam smutna, bo znaczył dla mnie wiele- przynajmniej kiedyś.  
Z rozmyśleń wyrwał mnie nowy temat tabu w towarzystwie, a mianowicie- biwak.
-Hope a ty?
-Oczywiście że jedzie, powiedział Zayn ściskając mnie mocno.
-Eee...
-Jedziesz!Jedziesz!Jedziesz! krzyczeli zgodnie wszyscy.
-Mam wyjście?
-Nie, odrzekli ściszając nieco krzyki. Więc innej opcji nie było. Piątek- biwak, to pewne.


   Dwa dni później:


To już dzisiaj, pomyślałam wstając z łóżka. Na szczęście byłam tak ogarnięta że już wczoraj spakowałam walizki. Teraz pozostało mi ogarnięcie samej siebie. Pogoda za oknem była zadowalająca więc włożyłam krótkie spodenki . Włosy spięłam w luźną kitkę, o 8 zadzwonił dzwonek do drzwi- idealnie, pomyślałam i otworzyłam je.
-No hej piękna, powiedział Zayn i mocno mnie przytulił
-Hej, hej
-Gdzie walizki? - spytał, a ja wskazałam miejsce za kanapą, Mulat wyniósł rzeczy, a ja zamknęłam dom i przywitałam się z resztą ekipy. Na końcu podszedł do mnie Payne. Wyciągnął ręce do uścisku.
-Daruj sobie, powiedziałam chcąc do wyminąć
-Daruj sobie? Mam darować sobie najlepszą przyjaciółkę
-Raz już to zrobiłeś
-Hope daj spokój, nawet nie wiesz jak bardzo chciałem Ci powiedzieć
-Chciałeś, nie chciałeś- nie zrobiłeś tego, a to zabolało, powiedziałam patrząc na swoją rękę.
-Hope ty chyba...
-Daj spokój... Szybko wsiadłam do auta, a on stał nadal w miejscu.
-Liam misiu! krzyknęła ta tapetowata małpa, a ja przewróciłam oczyma i włożyłam słuchawki do uszu, nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Po 2 godzinach otworzyłam oczy i zobaczyłam, że auto jest puste. Wszyscy wyszli z wyjątkiem Zayna, na którym po raz kolejny się obudziłam. Podniosłam głowę i dałam mu buziaka w podziękowaniu, kiedy się odwróciłam zauważyłam że Liam widział zajście....



Z perspektywy Liama:

Nie pomyślałem że kiedyś mogę poczuć się tak strasznie. Lecz może to było mi potrzebne?.. Potrzebne aby zrozumieć jak bardzo kocham tę dziewczynę. Jak bardzo boli mnie jej strata, że to ja chciałbym być teraz na miejscu Zayna. Byłem tchórzem. Nie potrafiłem powiedzieć jej czego czuje, może dlatego że bałem się odrzucenia.. ale, no właśnie ale.. to mnie nie tłumaczy...
Kiedy Hope odwróciła głowę, wypuściłem z dłoni dwa piwa, w skutek czego na około mnie było dużo potłuczonego szkła. Było mi głupio, że tak zareagowałem, ale ten cios w serce to spowodował. Szybko zbiegła się wokół mnie grupka, pytająca co mi jest. Nie umiałem sensownie odpowiedzieć.
-On, on tylko wiewiórka przebiegła i się przestraszył! wybuchła Hope, a ja dalej stałem nieruchomo.Cieszyłem się jednak że jakoś wybrnęła z tej sytuacji, ale z drugiej strony wiedziałem że ratuje mi tyłek, bo widziałem że dała Zaynowi buziaka i chyba to najbardziej mnie bolało...


Z perspektywy Hope: 

Czułam się bardzo dziwnie. Było mi głupio że Liam widział to wszystko, a tym bardziej kiedy zauważyłam jak zareagował. Było mi źle i z tego co widziałam jemu też. Gdybym wcześniej go zauważyła pewnie nie dałabym buziaka Zaynowi. Nie chciałam żeby ktoś coś źle zrozumiał, a tym bardziej Liam. Szybko więc zaczęłam ratować go z opresji i jedyne co mi przyszło to ta wiewiórka. Wszyscy więc opuścili miejsce zdarzenia i zaczęli rozbijać namioty. Ostatni raz spojrzeliśmy na siebie i speszeni poszliśmy w przeciwnych kierunkach. Po chwili poczułam czyjeś ręce na sobie, odwróciłam się i zobaczyłam Malika.
-O Zayn.
-Co to było? To w aucie? Spytał śmiesznie poruszając brwiami.
-Chciałam podziękować, że mnie nie zostawiłeś w tym aucie i że mogłam się wyspać.
-Ten pretekst też mi się podoba, powiedział i zaczął uciekać. W pierwszym momencie nie wiedziałam dlaczego, ale gdy dotarły do mnie jego słowa, zaczęłam go gonić. Na jego szczęście był już w bezpiecznej odległości. Zdążyłam jednak wykorzystać moment kiedy stał nad brzegiem jeziora i wepchnęłam go do wody. Nad brzegiem w natychmiastowym tempie pojawił się Niall, darł się jak opętany.
-Zayn! Już biegnę! Wytrzymaj. Nie byłam pewna o co chodzi, ale za chwilę się dowiedziałam
-Panicznie boi się wody, usłyszałam za sobą. Dobrze wiedziałam do kogo należy ten głos.
-To wiele tłumaczy..
-A wytłumaczysz mi co działo się w aucie?
-Liam ja...
-Chyba jesteśmy kwita. Cios za cios. Ranimy się nawzajem, powiedział na odchodne, a ja nie umiałam wydusić z siebie słowa. Znów najchętniej zapadłabym się pod ziemię, albo w ogólne z niej znikła, aby nikt nie widział mych łez, poszłam na ławkę i założyłam słuchawki, piosenka która się włączyła jeszcze bardziej mnie dobiła.


Przez Ciebie

Nie popełnię tych samych błędów, co Ty
Nie pozwolę sobie na tak nieszczęśliwy los
Nie załamię się jak Ty
Twój upadek był bolesny
Nauczyłam się, że nie można brnąć tak daleko

Przez Ciebie
Nigdy nie zbaczam z mojej ścieżki
Przez Ciebie
Nauczyłam się bezpiecznie żyć,
Więc nikt mnie nie zrani
Przez Ciebie
Trudno mi zaufać
Nie tylko sobie, ale wszystkim wokół
Przez Ciebie
Boję się

Gubię swą drogę
I pewnie niedługo mi to wytkniesz
Nie mogę płakać,
Bo wiem, że jest to słabością w Twoich oczach
Wyciskam z siebie nieszczere uśmiechy,
Każdego dnia mojego życia
Moje serce nie może się złamać,
Bo przecież nigdy nie było w całości 

Przez Ciebie
Nigdy nie zbaczam z mojej ścieżki
Przez Ciebie
Nauczyłam się bezpiecznie żyć
Więc nikt mnie nie zrani
Przez Ciebie
Trudno mi zaufać
Nie tylko sobie, ale wszystkim wokół
Przez Ciebie
Boję się


-Słuchając tych dołujących piosenek, lepiej się nie poczujesz... usłyszałam za sobą



*******************************************
Hej hej hej :D
Wiem dawno nie było, ale już jest :D
Miłego czytania ;)
Następny po 7 komentach :D

Jakieś pytania do bohaterów? Proszę napisz w komentarzu, odpowiem.

Głosujcie w ankiecie na górze :D

Pozdrówka ;d




























środa, 11 września 2013

Rozdział 5 ♥

Myślałeś pewnie że już o Tobie nie pamiętam, że wszystkie chwile spędzone razem nic dla mnie nie znaczyły. Jednak wystarczyło jedno spojrzenie w moją stronę, by wszystko wróciło. Najchętniej w tej chwili bym uciekła i nigdy więcej nie wychodziła z domu, ale nie mogłam stchórzyć. Nie mogłam odejść bez obarczania Cię winą. Musiałam pozostać, aby pokazać jak dużo straciłeś. 


Kiedy nastąpił ten niezręczny moment podania ręki Liamowi nie wahałam się jej cofnąć. Nie chciałam więcej czuć tych wszystkich emocji. Wróciło to do mnie z podwojoną siłą, gdy podbiegła do niego ta dziewczyna. Kolejny cios, z jego strony. Jedyne co mnie zastanawiało to dlaczego mi to robił... Otrzepałam się i chwyciłam Zayna pod rękę, ten ochoczo ruszył w kierunku wejścia do kina.
-Na co idziemy? spytałam kiedy byliśmy już w środku.
-This...
-Louis kochanie, nie przesadzajmy byliśmy już w kinie na waszym filmie 4 razy odezwała się Eleanor. Ja cicho się zaśmiałam i spojrzałam na innych.
-To może Millerowie? Spytał blondyn z nachos w ręku.
-Czemu nie, wtrącił lokaty i ruszyliśmy do kasy. Pozostało nam tylko rozdzielić bilety. W głębi duszy modliłam się aby nie usiąść obok mojego domniemanego przyjaciela, ale oczywiście skutek był odwrotny.
-To tak. Zayn,obok Hope, obok Hope, Liam... To ostatnie najbardziej mnie dobiło, ale przełamałam się i weszłam na salę zajmując swoje miejsce. W trakcie trwania filmu były momenty kiedy nie można było opanować śmiechu, wtedy nowa "koleżanka" Payna wykorzystywała moment aby z udawaną gracją poklepać go po ramieniu. Żenowało mnie to, ale nie chciałam być zazdrosna, chciałam nacieszyć się tym, że poznałam nowych ludzi. Po seansie wszyscy w znakomitych humorach trafiliśmy do domu chłopaków. Nie przewidując skutków wypiłam lampkę wina, która uniemożliwiała mi jazdę samochodem.
-No piękna, myślisz że po tym winie puszczę Cię autem do domu? Powiedział Mulat sącząc drink.
-Nie myślałam o tym, ale przecież mogę iść pieszo. Po moim zdaniu wszyscy zgodnie parsknęli śmiechem.
-Tak? A wiesz może gdzie jesteś? spytał rozbawiony Zayn.
-Dobra, okej czaje. Kanapa w pokoju gościnym, okeejj. Znów nie zręczny moment ciszy i salwa śmiechu.
-Masz do wyboru pokój z Zaynem, Niallem lub zboczonym lokowatym, musisz coś wybrać.Powiedziała Eleanor siedząca na kolanach Louisa.Spojrzałam kolejno na Zayna Nialla i Harrego. Wybór był oczywisty, bo to przecież Zayna znałam najlepiej.
-Z z z Zayn. Mulat posłał buziaka w stronę reszty chłopaków i pociągnął mnie za rękę do swojego pokoju.
-No to tak, w czymś musisz spać. Proponuję tę koszulkę, powiedział rzucając we mnie koszulką z napisem "I love Liam" minę miałam nie tęga więc usiadł obok mnie:
-Ja przepraszam.. Widziałem że źle zareagowałaś już pod autem. Skąd znasz Liama? O co chodzi?
-Nie wiem czy chcę o tym mówić... Wtedy przytulił mnie mocno i powiedział
-Możesz na mnie liczyć, jeśli nie chcesz nie mów, ale uwierz jak się wygadasz będzie Ci lepiej.
-Pamiętasz wspominałam Ci że nie mam nikogo, oczywiście teraz poznałam Ciebie i sytuacja jest inna, ale wróćmy. Mówiłam o moim przyjacielu, a przynajmniej wspominałam. Byliśmy nierozłączni jak brat i siostra, tyle że my się nie kłóciliśmy. Traktowano nas nawet jak parę, no i wtedy pojawiliście się wy. 4 chłopaków z przyszłością, jedyne czego wam brakowało to piąty  głos w kapeli, czyli mój przyjaciel.
-Ale że.. Liam? Ja.. ja tak bardzo Cię przepraszam.. Wiedziałem że Liam ma przyjaciółkę, ale nie znałem prawdy... Nie znałem Ciebie.. powiedział nieco zasmucony.
-Więc zrekompensuj mi to i daj inną koszulkę, rzekłam uśmiechając się.
-Dał mi podobną, tyle że na tej pisało "Keep calm and love Harry" zlustrowałam Mulata:
-Będzie ciekawie, bardzooo ciekawie
-Nie da Ci spokoju, ale innej nie mam.
-Spokojniee, nie z takich sytuacji umiałam wybrnąć.

Zeszliśmy na dół. Wszyscy odwrócili się w naszą stronę, z wyjątkiem Liama, Sophie i Harrego. Kiedy odwrócił się ten trzeci, wskoczyłam za plecy Zayna, aby nie widział napisu na koszulce. Spowodowało to owacje i gwizdy.
-Ludziee spokojnie, ja tylko.. Pająka zobaczyłam!
-Dobra, dobra. Gramy w butelkę? Rzucił Louis.
-No jasne! Wykrzyczeli wszyscy zgodnie, tylko ja siedziałam cicho. Zayn chciał ruszyć, ale ja kurczowo trzymałam się jego bluzki, więc na jego plecach dotarłam do kanapy, wzięłam z niej poduszke i przytuliłam się do niej tak aby napis był zakryty. Usiedliśmy wszyscy w kole. Siedziałam między Malikiem  Horanem. Jako pierwszy kręcił lokaty. Pech chciał że butelka wskazała mnie.
-No no słodka, to pytanie czy zadanie? spytał, śmiesznie poruszając brwiami.
-Chyba jednak pytanie
-Hymm... Skąd znasz Liama? Wypalił, a ja po raz kolejny dzisiejszego dnia chciałam zniknąć z powierzchni ziemi.
-E.. Kiedyś byliśmy sąsiadami, powiedziałam i przejęłam butelkę aby jak najszybciej skończyć ten temat.
Gra toczyła się dalej. Dużo razy śmialiśmy się z zadań jakie przed nami stawiano. Najgorsze okazało się zadanie Harrego.
-Słuchaj Hazza, musisz pocałować- może być policzek, najładniejszą według Ciebie siedzącą tutaj osobę. Wtedy spojrzał na mnie, a ja ze strachu puściłam poduszkę. Kiedy odczytał napis zaczął się do mnie niebezpiecznie zbliżać.
-Nie.  Harry.   Nie.    Błagam Cię. Mówiłam kolejno aż wreszcie wstałam i biegłam w nieznanym mi kierunku. W koło było słychać tylko śmiechy obserwatorów naszej gonitwy. W końcu jednak dobiłam do niezauważonej kanapy i zielonooki mógł wykonać zadanie. Pucowałam swój policzek, a reszta nadal śmiała się w najlepsze. Tylko Liam opuścił niezadowolony pokój
 -Wiem że tego chciałaś.
-Jasneee i właśnie dlatego przed tobą uciekałam. Jesteś geniuszem! Stwierdziłam sarkastycznie po czym Hazza zmierzył mnie wzrokiem.
-Coś jeszcze pani "Ironia i sarkazm pomagają mi przetrwać w życiu" ?
-Tak panie "Jestem najbardziej zajebistym i przystojnym kolesiem tylko według siebie" rzekłam rzucając w niego poduszką. I tak oto rozpoczęła się wielka bitwa na poduszki. Pierze miałam wszędzie, więc razem z Zaynem udałam się do pokoju. W znakomitych humorach usiedliśmy na łóżku. Nagle Mulat ponownie wybuchnął śmiechem?
-Co jest? Spytałam nieco zaintrygowana.
-Nic tylko masz jeszcze pierz we włosach, powiedział sięgając po niego. Wtedy nastąpiła taka niezręczna cisza. Przez dłuższy moment patrzył w moje oczy, poczułam motyle w brzuchu. Uśmiechnęłam się do niego.
-Masz niesamowite oczy.. speszona spuściłam wzrok, on chwycił mnie za podbródek i wyciągnął ją do góry.
-Nie chowaj ich nigdy, uwierz w końcu w siebie, w to że jesteś śliczna powiedział i pocałował w policzek. Na mojej twarzy od razu pojawił się szeroki uśmiech, czułam takie niesamowite ciepło... Potem jeszcze długo rozmawialiśmy. Dopiero o 3 nad ranem znużył nas sen i udaliśmy się do krainy Morfeusza.



*********************************************************
Witam witam witam.
Mnie się nie podoba ten rozdział xD Nie byłam przekonana czy go dodać,
ale były komentarze, a jak obiecałam no to dodaję.


Przypominam że możecie w komentach zadawać pytania do bohaterów.


Następny rozdział po 6-7 komentarzach. :) Pozdrawiam Ola :D






















sobota, 7 września 2013

Rozdział 4 ♥

Kiedy go zobaczyłam znów ciężko było mi myśleć o czym innym. Znów moje serce rozdzieliło się jak horkrusky z Harrego Pottera, ale ja nie miałam dzięki temu nieśmiertelnej duszy, a wręcz przeciwnie. To dziwne ukucie w klatce piersiowej mówiło samo za siebie. Zawsze darzyłam go ogromnym uczuciem, ale nie dopuszczałam do siebie tej myśli. Był moim przyjacielem. Tak po prostu. Dopiero gdy go straciłam pojęłam jak ważny on był dla mnie. 



W ramach odstresowania postanowiłam kupić kilka ubrań. Grzebanie w ciuchach zawsze mnie uspakajało. Wyszłam z pełnymi torb rękami. Byłam zadowolona, może to było dla mnie pewnym rodzajem odskoczni, nowe ubrania to taki nowy rozdział, odcięcie się od przeszłości. Na samą myśl uśmiechnęłam się. Jednak kiedy wróciłam do domu, wszystko mnie przygnębiało. Tak wiele wspomnień było w tych ścianach, że nie mogłam skupić się na niczym, znów byłam załamana i czułam pustkę. Kiedy przeszłam obok komputera mimowolnie pomyślałam o chłopaku z portalu. Chwilę się wahałam, ale kiedy zobaczyłam przy nim zieloną kropkę napisałam.

"Witaj nieznajomy ☻ xx"

"No hej niewiasto xx" - Wtedy w brzuchu poczułam dziwne uczucie, nie znałam go nie wiedziałam jak wygląda, ale liczyło się to jaki był. Taki słodki i pomocny...Kiedy się tak zastanawiałam, on napisał kolejną wiadomość:

"Może niedługo już będę znajomy? xx"

"Co masz na myśli? xx"

"Em, a może nie. Chyba za dużo sobie wyobrażam xx"

"Powiedź, proszę. Nie ucieknę xD xx"

"Żyje się raz. Spotkamy się? xx" Zamurowało mnie, ale bardzo się cieszyłam.

"Gdzie i kiedy? xx"

"O ile wiem moi przyjaciele wychodzą dziś do kina. Może dołączymy? ☺ xx"

"Kino.. Dawno tam nie byłam. Jasne. xx"

"Kino na rynku.  O 16 przed wejściem? Będę miał granatową marynarkę. A w razie czego mam pytać o..?xx" 

"Hope. Na imię mi Hope. Mam nadzieję że się nie przestraszysz haha xx"

" Ktoś z takim charakterem nie może być straszny. Do zobaczenia aniele ;* " 


Kiedy spojrzałam na zegarek o mało co nie spuściłam laptopa. Była 14:07 tak wiele do zrobienia. Tak mało czasu. Natychmiast zerwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki. Umyłam włosy, wysuszyłam i zrobiłam nieznaczne fale, potem zaczęłam się malować. Jeszcze raz oblizałam usta,. na których czuć było truskawkowy błyszczyk i owinięta w ręcznik stanęłam przed szafą.Pomimo tego że zrobiłam wielkie zakupy miałam dylemat co wybrać. Miałam takie wielkie pole manewru że ciężko było mi się zdecydować. Widziałam że chcę założyć sukienkę, ale wcale mi to nie pomagało. Miałam ich chyba 7. W końcu jednak zdecydowałam że założę tę. Może zbyt przygnębiająco czarna ale mnie się podobała. Kiedy byłam już gotowa spojrzałam na zegarek. Była 15.40 Czyli miałam czas na dojazd. Zabrałam kluczyki od auta i zamknęłam dom.


Z perspektywy Liama: 


Od czasu kiedy spotkałem Hope nie umiałem znaleźć sobie miejsca. Tak bardzo mi na niej zależało, ale strach był jeszcze większy. Nie chcę nawet wspominać o bólu który rozrywał mnie kiedy ze spokojem do mnie mówiła, a potem bez wahania odeszła. Chciałem ją dogonić, zatrzymać, mieć tylko dla siebie, ale nie mogłem się ruszyć. Po prostu stałem i patrzyłem jak odchodzi... Około 16 wszyscy zaczęli się krzątać po domu, a najbardziej Zayn. Co chwilę poprawiał włosy, albo marynarkę. Nawet sznurowadła musiały być idealnie równe. To było dość podejrzane myślałem, siedząc przy blacie kuchennym. Z przemyśleń wyrwał mnie krzyk:
-Liam do cholery! Co się z Tobą dzieje! Za 20 minut  musimy być w kinie! Rusz więc łaskawie tyłek i się ubierz!  Szybko więc zerwałem się z miejsca i założyłem swoją ulubioną koszulę w kratę. Poprawiłem nieco roztargane włosy i wyszedłem przed dom. Kiedy reszta się pojawiła wsiedliśmy do auta.
-A tak właściwie... zaczął niepewnie Niall.
-Co właściwie? Spytałem widząc poddenerwowanie w jego oczach.
-My chcieliśmy dobrze.
-Co zrobiliście! Wykrzyknąłem będąc w niepewnej sytuacji.
-Umówiliśmy Cię z taką jedną. Widać ta twoja przyjaciółka za bardzo zaprząta Ci głowę.
-Że co?! Czy was Bóg opuścił? Mówiłem że nie chcę się z nikim spotykać.. dodałem bardziej opanowany.
-To tylko jeden wieczór.. Nie każemy Ci być jej chłopakiem. Powiedział Louis, a ja przewróciłem oczyma bo byliśmy już pod kinem. Zayn szybko wysiadł z auta i poszedł w nieznanym mi kierunku, skorzystałem z okazji i zapytałem dyskretnie o powód dziwnego zachowania Mulata.
-Ma się spotkać pierwszy raz z jakaś laską z internetu, chce zrobić dobre wrażenie czy coś, powiedział Harry bawiąc się telefonem. Ale wydaje mi się że ładna to ona nie będzie. Podobno od dwóch tygodni siedziała w domu, bo "została sama na świecie" nie wiem co to znaczy ale ładne dziewczyny takimi tekstami nie rzucają. Dodał.
-Hazza mój kochany debilu przymknij się proszę, powiedział Lou całujący się z Eleanor. Loczek posłusznie zamknął buzię, a ja wysiadłem z auta.


Z perspektywy Hope:


Była dokładnie 16 kiedy przed drzwiami kina pojawił się Mulat. Idealne włosy, piękny uśmiech no i granatowa marynarka. Myślałam że to jakiś piękny sen ale to nie było to. Podszedł do mnie i spytał nieśmialo:
-Hope?
-Ee, nie
-Szkoda.. powiedział odchodząc.
-To znaczy tak. Ja ja przepraszam. Zawsze gdy nie wiem co mam powiedzieć mówię nie.
-Jesteś... Jak mogłaś mówić że się Ciebie wystraszę? Wyglądasz pięknie powiedział uśmiechają się.
-Dziękuje powiedziałam i odwzajemniłam uśmiech.
-Idziemy? Musisz kogoś poznać.
-Z przyjemnością

Powoli zbliżaliśmy się do parkingu. W jednym aucie było wyraźnie dużo osób. Kiedy Zayn zapukał w szybę po kolei wysiadali.
-No cześć! Louis jestem, a to Eleanor- moja dziewczyna
-Miło mi, Hope. Potem wyszedł blondyn z chipsami w ręku, był to Niall. Za nim wyszedł chłopak o kręconych włosach.
-Ulalaa. Jestem Harry, ten najprzystojniejszy powiedział całując mnie w rękę, wiesz jakby coś Ci nie wyszło z tym mniej przystojnym, zadzwoń rzekł puszczając oczko.
-Hazza znikaj, powiedział Zayn, który nie był zadowolony z zachowania lookersa. Potem na chwilę odwróciłam głowę i gdy wróciłam do witania się chciałam uciec. Chciałam zniknąć, chciałam żeby to nie była prawda.
-Hope to jest...
-My się znamy, powiedziałam cofając rękę. Z mojej twarzy zszedł uśmiech i obwiniałam cały świat że znów na mojej drodze pojawił się on. Najgorsze jednak uczucie dotknęło mnie kiedy jakaś dziewczyna podbiegła do niego i rzuciła mu się na szyję...





**************************************
Siemka :D
Rodział 4 napisany, następny po 5-6 komentarzach.
Jeśli macie pytania do bohaterów proszę bardzo zadawajcie :)