sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 1 ♥

Dla każdego z nas bywają dni, które później określamy mianem "Najgorszego dnia życia" dla jednych jest to śmierć kogoś bliskiego, dla drugich oblanie ważnego egzaminu, dla jeszcze innych wtopa przed znajomymi. Ja takich dni miałam już wiele, bo ciężko jest jest patrzeć na koleżanki i kolegów, którzy w parku spędzają czas z rodzicami, których ty nie masz, kiedy mówią "Byłem z tatą na meczu" " A ja z mamą na zakupach" kręci mi się łza w oku, bo wiem że ja już nigdy nie przeżyje podobnej chwili, często zadaje sobie pytanie dlaczego? Dlaczego to ja zostałam osierocona, a nie ktoś inny. Czemu inni mogą być szczęśliwi, a ja nie. Czemu? Jednak kiedy w podstawówce poznałam Payna, w moim życiu pojawił się uśmiech? Tak to był uśmiech. Poczułam że wreszcie będzie dobrze, że będę silna, szczęśliwa i bezpieczna, że już nigdy nie będę smutna.. że już nigdy nie będę czuła bólu w sercu... a jednak. Do długiej listy dni, w których nie chciało mi się żyć dodałam kolejne. 



Z perspektywy Hope: 


Dzień zapowiadał się dobrze, po przebudzeniu odbyłam poranną toaletę i założyłam to. Dokładnie o 7.35 jak co rano odsłoniłam okno, aby przywitać się z Liamem, który mieszkał w domu obok. Chłopak  stał już z plecakiem na ramieniu. Uśmiechnęłam się i posłałam mu buziaka, następnie wzięłam torbę i zbiegłam na dół, pożegnałam się z dziadkami i wyszłam przed dom, Payne chwycil mnie za rękę i pobiegliśmy na przystanek jednak tuż przed nim podjechało auto,  dziewczyna w środku zaczepiła Liama, on spojrzał na mnie 
błagalnym wzrokiem:
-No idź już powiedziałam i pożegnałam go machnięciem ręki. Gdy wsiadałam do autobusu słyszałam różne komentarze.
-Uuu  Jones bez kochasia
-Gdzie twój chłoptaś, mała?
-Koniec przyjaźni?
Wszystkie puściłam mimo uszu i usiadłam na miejscu, które zawsze dzielę z Paynem, włożyłam słuchawki do uszu i puściłam jedną z piosenek (...)
Po szkole zjadłam skromny obiad, o 20:10 znów podeszłam do okna, jednak Liama tam nie było...
-Dziwne, pomyślałam i zasłoniłam je roletą.



Z perspektywy Liama:

-Kiedy zerwiesz z nią kontakt?
-Przecież wiesz, że musimy zacząć nagrywać płytę.
-Później trasa, koncerty.
-Zostaw tę laskę.Mówili na zmianę Zayn, Louis, Niall i Harry.
-Nie mów o niej "laska". To nie takie proste jak myślicie, ona...
-Co ona?
-Stary albo jeszcze dziś spakujesz manatki albo wypadasz. My zrezygnowaliśmy z przyjaciół, dasz radę.
-Dobra...

Kiedy wróciłem do domu 4 razy zbierałem się na odwagę by powiedzieć o wszystkim Hope. Jednak gdy stawałem przy drzwiach i miałem pukać, odwracałem się i wędrowałem do domu. Od 20 stałem przy oknie i trzymałem sznurek rolety, ale stchórzyłem...





Nazajutrz: 

Kiedy wstałem rano i zobaczyłem spakowane prze siebie walizki mimowolnie spojrzałem na wspólne zdjęcie, moje i Hope. Szybko jednak położyłem je twarzami do szafki. Byłem zły na siebie, zły dlatego że nie miałem odwagi jej o wszystkim powiedzieć, że bałem się spojrzeć w te piękne oczy... Że nigdy nie wyznałem jej tego co czuje, ale może tak będzie lepiej? Może będzie mniej cierpieć? Może po prostu o mnie zapomni? Właśnie... może...  Tak wiele znaków zapytania, ani jednej odpowiedzi...
Kiedy podjechał wan chłopaków zawahałem się, ale oni sami zajęli się moimi walizkami i po chwili siedziałem na jednym z miejsc... Żałowałem że nie powiedziałem jej tego w oczy, ani nie zostawiłem wiadomości... Ale po prostu się bałem...


Z perspektywy Hope:

Kiedy rano wstałam i podeszłam do okna, w którym znów nie pojawił się Payne, postanowiłam do niego zajrzeć. Nie wiedziałam jeszcze jak strasznie się poczuje, gdy otworzy mi jego mama.
-Dzień dobry proszę pani, co się dzieje z Liamem, dlaczego nie wychodzi do okna?
-Nic Ci nie powiedział?
-Co miał mi powiedzieć? spytałam zdenerwowana.
-Dziecko... chodź proszę, otworzyła szerzej drzwi i wpuściła mnie do środka.
-A więc?
-Nie wiem od czego zacząć, bo nie wiem dlaczego sam Ci tego nie powiedział. On...
-Co on?!
-Dostał propozycję, dołączenia do Boysbandu, nagrywa płytę i właśnie dziś rano wyjechał w trasę koncertową.
-Że co?! Pani wcale nie mówi prawdy! On wcale nie wyjechał! Nie  zrobiłby mi tego! Nie teraz! Powiedziałam i wybiegłam z jego domu.

Kiedy usiadłam pod drzewem w parku do moich oczu napłynęły łzy. Prosiłam Boga, aby to był tylko zły sen, że zaraz za rogiem pojawi się on i mnie pocieszy, otrze łzę. Jednak tak się nie stało, nadal siedziałam pod drzewem, nadal sama, nadal zapłakana. Zadawałam sobie pytanie dlaczego? Dlaczego mi to zrobił, dlaczego nie wytłumaczył, przecież wtedy wyznałabym mu wszystko co czuję, wiedziałabym że będę z nim w kontakcie. Znów zastanawiałam się dlaczego to ja muszę mieć tego cholernego pecha, dlaczego wszyscy wokół są szczęśliwi. Dlaczego oni mogą mieć rodziców, chłopaków, przyjaciół i wszystko czego zapragną, podczas gdy ja jestem samotną sierotą, którą opuścił nawet najlepszy przyjaciel. Później zastanawiało mnie już tylko czy jestem jakaś inna, czy nie zasługuję na szczęście i miłość, a później? Wyjęłam żyletkę, kreska po kresce zaczęłam oszpecać swoją rękę.








*********************************************************
Jest i rozdział pierwszy :) Dziękuje za pozytywne komentarze pod Prologiem
i zwiastunem. Liczę na więcej heuehueh :D Następny rozdział po 3-4 komentarzach
To chyba nie dużo c'nie? xD
W zakładce :ogłoszenia parafialne: macie mój ask i facebook jeśli chcecie być informowani
o rozdziałach napiszcie w pytaniu na asku lub w prywatnej wiadomości :) Bo Twittera nie mam;/

Ola




















5 komentarzy:

  1. dawaj 2 rozdział sis♥

    OdpowiedzUsuń
  2. ta niżej dobrze gada czekamy na 2 rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to z niecierpliwością czekam na 2 rozdział :) a 1 był po prosty zajeb*sty :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam na telefonie i nie moge przeczytać ponieważ litery i tło jest czarne.

    OdpowiedzUsuń