I znów przyszła szara rzeczywistość. Patrzysz na zdjęcie i zastanawiasz się kiedy to wszystko się zmieniło?Kiedy przestałeś walczyć i pozwoliłeś na odejście?Czemu to wszystko jest tak trudne...
Nie ubłagalnie zbliżała się godzina "wymiany" między mną a porywaczami. Czułem jak moje serce mocno bije, na myśl że coś mogłoby się skomplikować, a ja mógłbym już więcej jej nie zobaczyć. Ostatni raz przeliczyłem pieniądze i zamknąłem torbę, w której postanowiłem je przechować. Byłem bardzo niespokojny, nie mogłem nikomu nic powiedzieć, a czułem że sam nie chcę brać w tym udziału. Wyszedłem na chwilę z namiotu żeby się przewietrzyć, niepostrzeżenie zostawiłem torbę z pieniędzmi.
Z perspektywy Zayna:
Liam od rana wydawał się dziwnie niespokojny. Ciągle przesiadywał w namiocie, więc gdy wyszedł szybko postanowiłem sprawdzić co robił, nie wiedziałem czy ma to związek z Hope ale odważyłem się. Otworzyłem torbę i widząc stertę pieniędzy przeraziłem się. Po co mu aż tyle? Wiem że to jego sprawa ale co ma zamiar zrobić? Szybko wyszedłem z namiotu i gdy zauważyłem, że Liam bierze torbę i wychodzi, poszedłem za nim. Droga ciągnęła się dosyć długo, maszerowaliśmy nieco ponad pół godziny. Zaczęło się ściemniać. Dotarliśmy do starego mostu, przy którym się zatrzymał. Była jakaś 19:57. Minutę później przyjechało auto, z którego... Wysiadła Hope? Byłem przerażony. Sam nie wiedziałem co się dzieje, co robić. Wychodzić z miejsca kryjówki czy nie? Obserwowałem kolejne zdarzenia zza drzewa. Liam dostał szybko w ręce Hope, oddając w zamian torbę z pieniędzmi. Szybko do nich podbiegłem.
-Hope, skarbie! Nic Ci nie jest?
-Nie Zayn... już nic.
Z perspektywy Liama:
Denerwowałem się okropnie i może błędem było to że zostawiłem torbę z pieniędzmi w namiocie. Malik musiał ją zauważyć, bo widocznie włóczył się za mną aż do mostu. Kiedy porywacze oddali Hope w moje ręce czułem, ze już nikt i nic nie jest w stanie nas rozdzielić, że już zawsze będzie w mych ramionach... Myliłem się i gdy Mulat nagle pojawił się przy Hope moje serce znów przeszył ból. Okrutny ból. Spowodował że do oczy napłynęły mi łzy.
-Liam co jest stary? Przecież wszystko w porządku.
-W porządku? Pomyślałeś co mogło się jej stać? Jeszcze ty. Gdybyś wyszedł wcześniej stracilibyśmy ją, a tego nie darowałbym sobie ani sobie, ani Tobie. Gdyby coś jej się stało stracił bym cząstkę mnie, której nigdy w życiu bym nie odzyskał. Najgorsze dni mojego życia, to te w których kazaliście mi ją zostawić, olać tak po prostu. Wiesz jak się czułem? Oczywiście że nie! Bo nigdy nikt nie mógł przeżyć czegoś takiego, nieprzespane noce, wybrany kontakt i tylko brak głupiej odwagi by nacisnąć zieloną słuchawkę! Przeżywałem coś okropnego! A teraz? Gdy mogłem ją widywać i tak nie było tak jak dawniej. Zjebałem to. Rozumiesz? Wszystko przez chęć zaistnienia 'w wielkim świecie'. Mam nadzieje że chociaż ty jej nie zranisz. Cześć. Powiedziałem i odepchnąłem go na 'pożegnanie'. Do Hope podszedłem nieco ostrożniej. Nachyliłem się nad jej uchem.
-Kocham Cię i to się nigdy nie zmieni. Pamiętaj o tym... Pocałowałem ją w czoło i odszedłem.-Liam! Zawołała za mną. Kiedy się odwróciła, wpadła w moje ramiona, i bardzo mocno trzymała, Zayn stał na uboczu i się przyglądał.
-To co wtedy mówiłam, wyszeptała było na prawdę. Kocham Cię najmocniej na świecie wiesz? Nie daje rady bez Ciebie, jak mam sobie poradzić? Co zrobić?-Hope, proszę nie utrudniaj mi tego... Wiesz że on będzie cierpiał, powiedziałem patrząc na Mulata.
-No tak... Przecież i tak my nigdy nie mogliśmy być szczęśliwi.
-Kocham Cię. Kocham Cię Hope... Wyszeptałem kiedy odchodziła.
Z perspektywy Hope:
Płakałam. Płakałam jak nigdy, jednym pocieszeniem przecież byłby ON, chłopak przez którego wylewam łzy. Czy nie możemy być szczęśliwi? Czy zawsze coś musi nam przeszkodzić? Czemu tak się dzieje?
-Hope, przerwał moje rozmyślenia Zayn, wiem ze Ci ciężko, ale uwierz mi, będzie lepiej, nie obiecuje że odrazu, ale postaram się byś była najszczęśliwsza na świecie. Wiem, że nigdy nie dam ci tego co dawał Ci on, ale też będę twoim przyjacielem. Zobaczysz, że razem damy radę. Spróbujemy- wspólnie.
-Dziękuje... Za to że jesteś. Powiedziałam i przytuliłam go. Był ogromnym wsparciem, jednak nie czułam do niego jeszcze tyle co do Liama.
-Jak myślisz? Powinniśmy już chyba dawno zakończyć ten biwak, do najlepszych nie należał...
-Tak, chcę już wrócić do domu... Zapomnieć, zacząć wszystko od nowa. Wracajmy.
-Chodźmy poinformować resztę.
-Gdzie Liam? Spytał Niall, kiedy wróciliśmy do obozu.
-Musiał...
-Musiał wyjechać na jakiś czas, chciał sobie wszystko poukładać, nie czuł się najlepiej, coś go trapiło. Dokończył za mnie Zayn, bo ja nie byłam w stanie.
-Jak to? Czemu nic nie powiedział?
-Kiedy wraca?
-Dokąd pojechał?
-Nic nam o tym nie powiedział, pożyjemy, zobaczymy...
-Zmieniając temat. Wracajmy już do domu, bez niego nie ma sensu dłużej tutaj być. Mulat odszedł, a w jego miejsce pojawił się Louis.
-Hope, ja wiem, że powiedział Ci co było przyczyną, ale spokojnie. Nie musisz nic mówić. Pomogę Tobie, pomogę i jemu, zobaczysz. Z dziwnych przyczyn, odczułam błogi spokój, wiedziałam że Lou na prawdę jest szczery, że robi to wszystko bezinteresownie.
-Dziękuje...
*****************
Dwie godziny później:
Dotarliśmy w końcu do domu chłopaków, usiadłam na kanapie i schowałam głowę w dłoniach.
-Zostań tutaj, z nami. Będzie Stella, Eleanor też. Będziemy my. Pomożemy Ci, tylko daj sobie pomóc.
-Lou, ja.. ja nie wiem czy mogę.
-Możesz! Krzyknął Harry z kuchni, mimowolnie zaśmiałam się.
-Widzisz, już pojawił się uśmiech, zostań Zayn będzie szczęśliwy.
-Ja...
-Zostajesz! Krzyknął tym razem chórek stojący za kanapą. Przytuliłam każdego z osobna, poczułam że z nimi mogę wszystko.
-To ja pojadę z Tobą po rzeczy, zaproponował lookers, który machał mi przed twarzą kluczykami od samochodu.
-To miłe, powiedziałam i wstając ponownie z kanapy opuściłam dom. Wsiedliśmy do auta, a w radiu leciała akurat piosenka, ich piosenka. Przy zwrotce Liama wymiękłam, a moje oczy znów zrobiły się szkliste:
Zayn:
On łapie cię za rękę
Ja powoli umieram
Patrzę w twoje oczy
I zastanawiam się
Dlaczego nie możesz patrzeć na mnie w taki sposób?
Na na na na na
Liam:
Gdy przechodzisz obok
Próbuję to powiedzieć
Ale potem zamarzam
I nigdy tego nie robię
Mój język staje się napięty
A słowa uwięzione.
Harry:
Słyszę,jak bicie mojego serca przybiera na sile
ilekroć jestem blisko ciebie.
Wszyscy:
Ale widzę cię z nim, tańczącą powoli
Rozdziera mnie to
Bo ty tego nie zauważasz
Ilekroć go całujesz
Załamuję się
Zayn:
Oh, tak bardzo bym chciał, abym to był ja.
Na na na na na
Na na na na na
Harry:
On patrzy na ciebie
W sposób, w który ja mógłbym
Robi wszystkie te rzeczy, które wiem, że mógłbym ja
Jeśli tylko można by cofnąć czas
Zayn:
Bo mam trzy małe słowa
Które zawsze chciałem ci powiedzieć
Wszyscy:
Ale widzę cię z nim, tańczącą powoli
Rozdziera mnie to
Bo ty tego nie zauważasz
Ilekroć go całujesz
Załamuję się
Oh, tak bardzo bym chciał, abym to był ja.
Harry:
Poczuj moje ręce na twojej talii
Gdy tańczymy w świetle księżyca
Marzę, abym ja był
Tym, do którego dzwonisz późno w nocy
Bo chcesz powiedzieć dobranoc
Liam:
Ale widzę cię z nim, tańczącą powoli
Rozdziera mnie to
Bo ty nie widzisz
Wszyscy:
Ale widzę cię z nim, tańczącą powoli
Rozdziera mnie to
Bo ty tego nie zauważasz
Ilekroć go całujesz
Załamuję się
Harry i Zayn:
Oh, tak bardzo bym chciał,
Oh, tak bardzo bym chciał
Oh, tak bardzo bym chciał, abym to był ja
Oh, tak bardzo bym chciał, abym to był ja.
To było jak kula w serce. Dopiero wtedy zaczęłam sobie uświadamiać to, jak bardzo mu na mnie zależało. Jak ogromny ból sprawiało mu patrzenie na mnie i Zayna. Czułam się jeszcze gorzej.
-Tęsknisz za nim prawda?
-Cholernie.
-Wróci, a jeśli nie to go znajdę i na kolanach będzie przed tobą klęczał! Zaśmiałam się.
-Mam nadzieje Harry, mam nadzieje...
Weszliśmy do środka.
-Rozgość się, a ja idę spakować rzeczy.
-Spoko. Poszłam na górę, a jego zostawiłam na dole, w salonie. Była tam niewielka wystawa ze zdjęciami, nieco starszymi. Kiedy schodziłam na dół, trzymał w dłoni jedno, to z przed 4 lat.
-Ile lat tu miałaś?
-Chyba 15.
-Piękna jak zwykle, rzucił a ja odetchnęłam z ulgą. Cieszyłam się że się nie domyślił, że to mnie spotkał wtedy, w parku.
***************************************************************
No hej!
Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie, komentowania, a przede wszystkim CZYTANIA!
Jesteście wspaniali, przepraszam że was zawodzę, ale niestety, nie mam za wiele czasu by odwiedzać bloga.
Next po 6 komentarzach ;*
Nexta proszę :* Super rozdział :)
OdpowiedzUsuńnastępny proszę ;*****************************
OdpowiedzUsuń