Kiedy myślisz że wszystko jest na najlepszej drodze, jedno potknięcie i znów wracasz do punktu wyjścia, znów jesteś sama...
Z perspektywy Hope:
Nie miałam pojęcia, co znów zrobiłam źle. Nie wiedziałam czy w ogóle coś zrobiłam, bo niby skąd? Straciłam nadzieję na to, że kiedykolwiek znów będzie jak dawniej. Chciało mi się płakać. Byłam tak bardzo bezradna..
Zasiedliśmy do ogniska. Nie wiem kto wpadł na idiotyczny pomysł gry w butelkę. Kręcił Niall. Wypadło na Harrego.
-Pytanie czy zadanie?
-Pytanie.
-Kiedy tak na prawdę po raz pierwszy się zakochałeś?
-Wiesz, to było pewnej jesieni. Kiedy liście opadały już z drzew, a ręce marzły, od zimnego wiatru. Na ulicach było szaro, a ludzie wzbraniali się przed zimnem zakładając puchate rękawiczki i długie wełniane szale. Na początku też do nich należałem, ale wtedy zobaczyłem ją. Taką bezbronną, małą istiotkę która trzęsie się z zimna. Siedziała na ławce, w parku. Podszedłem do niej.
-Czy Tobie nie jest zimno? Nie odpowiedziała, siedziała w ciszy i obserwowała ganiające po drzewie wiewiórki. Mnie zrobiło się głupio. Nie chciałem o nic więcej pytać. Zdjąłem szalik i rękawiczki i zostawiłem je na ławce. Kiedy odszedłem trochę dalej, szepnęła "Dziękuje" a jej brązowe tęczówki mnie przeszyły.
"Pamiętam te oczy, błyszczały jak gwiazdy, poczułem w sercu że nie chciałbym jej stracić."Ale było za późno, zanim się zorientowałem zniknęła za rogiem i kiedy próbowałem ją dogonić, zapodziała się w tłumie ludzi, a ja stałem nieruchomo.
Drgnęłam. To było takie prawdziwe, takie romantyczne. Przyszła mi wtedy na myśl podobna sytuacja, która miała miejsce może z 4 lata temu, tylko że ja wcale nie dawałam rękawiczek. Ja je otrzymałam.
-Łał... Kiedy to było? Spytała zaciekawiona Sophie.
-Wydaje mi się że może 3, 4 lata temu. Oniemiałam. Ten sam chłopak. Ta sama ja. Jeden park. Byłam w szoku. Chciałam tego nie słyszeć, czy to możliwe że mam z nimi wszystkimi tak wiele wspólnego?
-No dobra, gramy dalej. Harry kręć. Zakręcił, a butelka wypadła na Zayna.
-Pytanie czy zadanie?
-Niech będzie zadanie.
-Hymm... Pocałuj najładniejszą dziewczynę z wszystkich obecnych. Po słowach Harrego, zdążyłam zauważyć tylko odwracającą się głowę Zayna, a zaraz potem poczułam jego usta na moich. Atmosfera zawrzała, wszyscy pogwizdywali, a Liam zniknął. Jakby go w ogóle nie było. Z chwilowego zawieszenia wyciągnął mnie Zayn.
-Ja.. ja przepraszam.. ale..
-Nie masz za co przepraszać, powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Hallooo, panie odważny, kręci pan. Rzekł zniecierpliwiony Louis, gra toczyła się dalej, tyle że bez Liama.
Z perspektywy Liama:
Czy ja jestem inny? Czy tylko mnie tak rani to całe pieprzone uczucie? Czemu nigdy nie miałem odwagi, czemu ja ją tak bardzo kocham? Pytałem siebie w głębi duszy. Niestety nie znałem odpowiedzi, tutaj nie ma odpowiedzi. To się po prostu czuje, czujesz to cholernie fajne uczucie w brzuchu, ten przyspieszony rytm serca, kochasz. Czy tego chcesz czy nie. Zrobiłem potem coś czego nie mam w zwyczaju robić.. 1 kieliszek, drugi, trzeci, aż w końcu byłem w stanie upojenia alkoholowego. Czułem się źle. Nie panowałem nad sobą, wyszedłem z namiotu i plotłem to co mi ślina na język przyniosła.
-Soo, soo, Sophie słońce, jak się masz? Ale ty masz śliczne oczy, no jaka głębia. Słuchaj umówimy się? Powiedziałem obejmując ją ramieniem.Zobaczyłem że Hope nie najlepiej to znosi.
-Śliczna, odpowiesz? Cisza. Głucha cisza. Zayn wylał piwo, Eleanor z Louisem poszli do namiotu. Hope stała nieruchomo.
-A ty? Co tak stoisz? Nie idziesz jeszcze z Malikiem do namiotu, dziwko? Na te słowa wszyscy wstali z miejsc, Hope zaniosła się płaczem, a ja już żałowałem tego co zrobiłem..
Z perspektywy Hope:
Dziwka? Czy ja na prawdę usłyszałam to z jego ust? Dlaczego?! Biłam się z myślami, a potok łez wypływał z mych oczu. Kiedy odwiedził mnie w szpitalu, myślałam że będzie dobrze, a teraz znów wracam do stanu po jego odejściu. Zraniona miłość, zniszczona przyjaźń i chęć skończenia ze sobą to jedyne o czym myślałam. Wyjęłam portfel i wyciągnęłam dobrze schowaną na takie okazje żyletkę. Usiadłam pod drzewem i obserwowałam jak łzy moczą mi spodnie. Potem odsłoniłam rękaw bluzy i przyłożyłam żyletkę do nadgarstka. Nagle po drugiej stronie jeziorka dostrzegłam machającą osobę.
-Nie rób, tego! Nie rób.. Słyszałam coraz ciszej, a postać znikała, znów te pieprzone halucynacje.. pomyślałam i jeszcze raz spojrzałam na żyletkę.
-Czy warto? przestraszyłam się i wypuściłam ją z rąk.
-Chyba tak.
-Hope, proszę Cię. Nikt nie jest warty twoich łez, ani niewinnej krwi. Jesteś najwspanialszą dziewczyną na ziemi, twój uśmiech nie raz zarażał innych, swoją obecnością wprowadzasz ciepło, jeszcze nikogo takiego nie spotkałem.. Powiedział Mulat i zbliżył swoje usta do moich, szybko się oderwałam.
-Nie! Nie słyszałeś? Już otrzymałam miano dziwki!
-Ja..
-Nie to ja przepraszam. Weź żyletkę i zostaw mnie samą, muszę to przemyśleć..
Z perspektywy Harrego:
Kiedy Liam wyszedł chwiejącym krokiem z namiotu, wiedziałem że będzie nie miło. On nigdy nie pił, ale gdy to robił, tracił nas sobą panowanie, nad swoimi słowami..
Kiedy wyskoczył na Hope coś we mnie uderzyło. Miałem chęć zmiażdżenia mu twarzy.
-Liam, debilu! Co ty mówisz?!
-Zamknij się! krzyknął i odepchnął mnie
-To ty się zamknij i posłuchaj! Nie waż się tak do niej mówić! Nie waż się tak nazywać nikogo! Co ona Ci zrobiła?! Czym ona sobie na to zasłużyła? Podobno taki z Ciebie przyjaciel, a wyzywasz ją od dziwek? Jesteś zwykłym palantem! Wykrzyczałem głośno, czym postawiłem na nogi El i Lou.
-Co się stało?
-Harry, wszystko dobrze, spytał Lou głaszcząc mnie po ramieniu.
-Zostaw. Powiedziałem odsuwając się.
-Harry. Mów. Co się stało?
-Louis zostaw! I spytaj pana "odpowiedzialnego"! rzekłem i poszedłem nad staw, pomyśleć nad tym co się zdarzyło...
********************************************
Hej! Przepraszam że tak późno, ale nie miałam weny!
Dziękuje za komentarze, jesteście wspaniali! ♥
Następny po kolejnych 8 :))
Pozdrawiam ;d
Jeśli macie pytania do bohaterów, walcie śmiało w komentarzach.
Drgnęłam. To było takie prawdziwe, takie romantyczne. Przyszła mi wtedy na myśl podobna sytuacja, która miała miejsce może z 4 lata temu, tylko że ja wcale nie dawałam rękawiczek. Ja je otrzymałam.
-Łał... Kiedy to było? Spytała zaciekawiona Sophie.
-Wydaje mi się że może 3, 4 lata temu. Oniemiałam. Ten sam chłopak. Ta sama ja. Jeden park. Byłam w szoku. Chciałam tego nie słyszeć, czy to możliwe że mam z nimi wszystkimi tak wiele wspólnego?
-No dobra, gramy dalej. Harry kręć. Zakręcił, a butelka wypadła na Zayna.
-Pytanie czy zadanie?
-Niech będzie zadanie.
-Hymm... Pocałuj najładniejszą dziewczynę z wszystkich obecnych. Po słowach Harrego, zdążyłam zauważyć tylko odwracającą się głowę Zayna, a zaraz potem poczułam jego usta na moich. Atmosfera zawrzała, wszyscy pogwizdywali, a Liam zniknął. Jakby go w ogóle nie było. Z chwilowego zawieszenia wyciągnął mnie Zayn.
-Ja.. ja przepraszam.. ale..-Nie masz za co przepraszać, powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Hallooo, panie odważny, kręci pan. Rzekł zniecierpliwiony Louis, gra toczyła się dalej, tyle że bez Liama.
Z perspektywy Liama:
Czy ja jestem inny? Czy tylko mnie tak rani to całe pieprzone uczucie? Czemu nigdy nie miałem odwagi, czemu ja ją tak bardzo kocham? Pytałem siebie w głębi duszy. Niestety nie znałem odpowiedzi, tutaj nie ma odpowiedzi. To się po prostu czuje, czujesz to cholernie fajne uczucie w brzuchu, ten przyspieszony rytm serca, kochasz. Czy tego chcesz czy nie. Zrobiłem potem coś czego nie mam w zwyczaju robić.. 1 kieliszek, drugi, trzeci, aż w końcu byłem w stanie upojenia alkoholowego. Czułem się źle. Nie panowałem nad sobą, wyszedłem z namiotu i plotłem to co mi ślina na język przyniosła.
-Soo, soo, Sophie słońce, jak się masz? Ale ty masz śliczne oczy, no jaka głębia. Słuchaj umówimy się? Powiedziałem obejmując ją ramieniem.Zobaczyłem że Hope nie najlepiej to znosi.
-Śliczna, odpowiesz? Cisza. Głucha cisza. Zayn wylał piwo, Eleanor z Louisem poszli do namiotu. Hope stała nieruchomo.
-A ty? Co tak stoisz? Nie idziesz jeszcze z Malikiem do namiotu, dziwko? Na te słowa wszyscy wstali z miejsc, Hope zaniosła się płaczem, a ja już żałowałem tego co zrobiłem..
Z perspektywy Hope:
Dziwka? Czy ja na prawdę usłyszałam to z jego ust? Dlaczego?! Biłam się z myślami, a potok łez wypływał z mych oczu. Kiedy odwiedził mnie w szpitalu, myślałam że będzie dobrze, a teraz znów wracam do stanu po jego odejściu. Zraniona miłość, zniszczona przyjaźń i chęć skończenia ze sobą to jedyne o czym myślałam. Wyjęłam portfel i wyciągnęłam dobrze schowaną na takie okazje żyletkę. Usiadłam pod drzewem i obserwowałam jak łzy moczą mi spodnie. Potem odsłoniłam rękaw bluzy i przyłożyłam żyletkę do nadgarstka. Nagle po drugiej stronie jeziorka dostrzegłam machającą osobę.
-Nie rób, tego! Nie rób.. Słyszałam coraz ciszej, a postać znikała, znów te pieprzone halucynacje.. pomyślałam i jeszcze raz spojrzałam na żyletkę.
-Czy warto? przestraszyłam się i wypuściłam ją z rąk.
-Chyba tak.
-Hope, proszę Cię. Nikt nie jest warty twoich łez, ani niewinnej krwi. Jesteś najwspanialszą dziewczyną na ziemi, twój uśmiech nie raz zarażał innych, swoją obecnością wprowadzasz ciepło, jeszcze nikogo takiego nie spotkałem.. Powiedział Mulat i zbliżył swoje usta do moich, szybko się oderwałam.
-Nie! Nie słyszałeś? Już otrzymałam miano dziwki!
-Ja..
-Nie to ja przepraszam. Weź żyletkę i zostaw mnie samą, muszę to przemyśleć..
Z perspektywy Harrego:
Kiedy Liam wyszedł chwiejącym krokiem z namiotu, wiedziałem że będzie nie miło. On nigdy nie pił, ale gdy to robił, tracił nas sobą panowanie, nad swoimi słowami..
Kiedy wyskoczył na Hope coś we mnie uderzyło. Miałem chęć zmiażdżenia mu twarzy.
-Liam, debilu! Co ty mówisz?!
-Zamknij się! krzyknął i odepchnął mnie
-To ty się zamknij i posłuchaj! Nie waż się tak do niej mówić! Nie waż się tak nazywać nikogo! Co ona Ci zrobiła?! Czym ona sobie na to zasłużyła? Podobno taki z Ciebie przyjaciel, a wyzywasz ją od dziwek? Jesteś zwykłym palantem! Wykrzyczałem głośno, czym postawiłem na nogi El i Lou.
-Co się stało?
-Harry, wszystko dobrze, spytał Lou głaszcząc mnie po ramieniu.
-Zostaw. Powiedziałem odsuwając się.
-Harry. Mów. Co się stało?
-Louis zostaw! I spytaj pana "odpowiedzialnego"! rzekłem i poszedłem nad staw, pomyśleć nad tym co się zdarzyło...
********************************************
Hej! Przepraszam że tak późno, ale nie miałam weny!
Dziękuje za komentarze, jesteście wspaniali! ♥
Następny po kolejnych 8 :))
Pozdrawiam ;d
Jeśli macie pytania do bohaterów, walcie śmiało w komentarzach.



