I nagle uświadamiasz sobie, że to on był sensem twojego życia. Że dzięki niemu cieszyłaś się życiem, a każdy dzień bez niego był dniem straconym. Bałaś się go stracić, nie chciałaś go wypuszczać z rąk. Był dla Ciebie całym światem. Bez niego nie dajesz rady, psychicznie wysiadasz...
Przed wejściem do domu chłopaków miałam jeszcze pewną blokadę. Zatrzymałam się i patrzyłam na próg domu, przez który ON niegdyś przechodził. Wiem że on jest, gdzieś tu, ale zbyt daleko ode mnie. Nie mogę go zobaczyć, przytulić. Czułam jakby cząstka mnie wraz z jego odejściem umarła bezpowrotnie.
-Hope? Usłyszałam przestając myśleć o całej tej cholernej rzeczywistości.
-Tak?
-Wejdź już do środka, przestań o nim myśleć, bo to Ci nie pomoże.
-Czy ty zawsze...
-Taki już jestem. Powiedział Louis podając mi rękę. Uśmiechnęłam się i weszłam do domu.
-Chodź, zaprowadzę Cię do pokoju. Weszliśmy po schodach do 4 drzwi po lewej. Kiedy się one otworzyły nie było mi zbyt przyjemnie.
-Wiesz, jeśli chcesz wyniosę...
-Nie. Zostaw. Wiem że to jego pokój, nasze zdjęcia i wiesz? Nawet dobrze. Będę czuła że jest obok mnie. Teraz jeśli możesz zostaw mnie samą...
Drzwi zamknęły się a ja trzymając jedną z fotografii w dłoni zaczęłam płakać. Po chwili znużył mnie sen. Śniło mi się że mój smutek koiły jego ramiona, że był blisko mnie...
Drzwi zamknęły się a ja trzymając jedną z fotografii w dłoni zaczęłam płakać. Po chwili znużył mnie sen. Śniło mi się że mój smutek koiły jego ramiona, że był blisko mnie...
Nazajutrz:
Obudziłam się po godzinie 8, w domu panowała jeszcze cisza, wszyscy spali, a przynajmniej tak mi się wydawało. Zeszłam do kuchni, a przy stole siedział Zayn. Był widocznie zamyślony, bo nawet mnie nie zauważył. Podeszłam do niego od tyłu, zaplatając ręce na jego torsie.
-Coś się stało? Zapytałam przytulając się do jego pleców.
-Kochasz go, prawda? Szybko się od niego odkleiłam i schowałam twarz w dłoniach.
-Zayn ja... Ja sama nie wiem co czuje, jestem rozdarta. On zawsze przy mnie był, zawsze mnie pocieszał, mieszkał 2 kroki ode mnie, był na każde zawołanie.. Nie umiem sobie po prostu wyobrazić, jak to będzie bez niego. W kilka miesięcy zawalił mi się świat, straciłam osoby które kochałam, nie wiem co mam zrobić, jak zebrać te rozsypane kawałki mojego życia w całość... Rozpłakałam się, a on szybko podbiegł i przytulił mnie bardzo mocno.
-Cii... Już dobrze, poradzimy sobie skarbie. Obiecuje.
W tym momencie reszta domowników postanowiła do nas dołączyć.-Ej, ej kochani tutaj są też inni, więc błagam oszczędźcie nam tych 'cudownych' widoków, powiedział Blondyn szczególnie naciskając na słowo cudownych. Uśmiechnęłam się mimowolnie i otarłam niedawno wylane łzy. Zayn usiadł na krześle i przyciągnął mnie na swoje kolana.
-To co dziś robimy? Zapytał Hazza, trzepocąc swoimi włosami we wszystkie strony.
-Chodźmy na plaże, powiedział Malik, a wszyscy znacząco spojrzeli w jego stronę.
-Taaa i mówisz to ty, który boi się panicznie wody?
-Hope lubi spędzać tam czas, a dla niej zrobię wszystko, powiedział, a wszyscy wokół znów nie umieli ukryć zdziwienia
-Ok, o 12 wszyscy pod drzwiami, bez wyjątku! Wykrzyczał Hazza i z jabłkiem w ręku udał się do swojego pokoju.
-Zbieramy się słońce? Spytał mnie Mulat wodząc nosem po mojej bluzce.
-Posiedźmy jeszcze chwilkę, proszęęęęę
-Pod warunkiem, że dostanę buziaka!
-Ooo nie, tak łatwo nie będzie, odpowiedziałam zwycięsko i uwalniając się z jego objęć pobiegłam za kanapę.
-I tak Cię dogonię!
-Chyba śnisz kicia, rzekłam wymijając go i biegnąc do góry, na jednym ze schodów potknęłam się, ale był wystarczająco daleko bym zdążyła się podnieść i dotrzeć do pokoju. Szybko zatrzasnęłam drzwi, które po chwili były solidnie bombardowane przez Zayna.
-Zmęczysz się i mnie wpuścisz, co za ironia, że w tych drzwiach nie ma klucza! Wykrzyczał zwycięsko.
-Może nie wyglądam, ale siły mam dużo! Odpowiedziałam przez drzwi które nas dzieliły.
-Wydaje mi się że mam jej troszeczkę więcej! W momencie w którym to powiedział drzwi się otworzyły, a ja z dużą siłą upadłam na ziemię.
-O matko, Hope nic ci nie jest? Powiedział klękając nade mną
-Niee... nic tylko...
-Tylko co?
-Tylko się przesuń! krzyknęłam w jego stronę i wstając z ziemi wybiegłam z pokoju. Po drodze dobiłam do Harrego, który nie mogąc znieść hałasu, zaproponował bym schowała się w jego pokoju, i tak też zrobiłam.
Korzystając z chwili spokoju, zebrało nam się na rozmowę.
-Tęsknie za nim wiesz?
-Wiem co czujesz... Tyle, że ja już czuje to przez niego 2 raz. Najpierw zostawił mnie dla was... Teraz zostawił nas wszystkich prze...
W tym momencie do pokoju wparował Zayn
-Myślałaś że dam za wygraną?!
-Emm, tak, tak myślałam, ale skoro nie to proszę powiedziałam rzucając w niego poduszką, sama dając sobie szansę na ucieczkę. Wróciłam do swojego pokoju i czekałam kiedy wpadnie do niego z prędkością światła. 3...2...1 boom!
-Teraz już mi nie uciekniesz, powiedział całując mnie w usta.
-Nie miałam zamiaru... Szepnęłam odwzajemniając pocałunek, który sprawił, że leżeliśmy przez 30 minut na łóżku patrząc sobie w oczy.
-Zbiórka za 2 minuty! Krzyknął Harry przyprawiając nas o zawał serca.
-Cholercia, a my nic nie spakowaliśmy... Powiedział Mulat zagryzając usta.
-Znajcie litość Horana, który podzieli się posiłkiem z potrzebującymi, rzekł blondyn który stał w drzwiach pokoju. A teraz sio! Już! Nie chcę mieć was na sumieniu, kiedy lokaty się zdenerwuje.
-Jesteś wielki stary, powiedział Zayn puszczając mu buziaka w powietrzu.
-Mam być zazdrosna?! Krzyknęłam udając obrażoną.
-Bo rzygnę tęczą moi drodzy... Powiedział Harry który był już odrobinę zdenerwowany.
-Ok, już idziemy... Dawaj klucze do vana ii... Mógłbyś znaleźć sobie dziewczynę, bo jesteś strasznie przewrażliwiony na punkcie miłości! Malik nie zdążył uciec, bo już oberwało mu się w głowę.
*********************************************************
REAKTYWACJA!
Jest tu ktoś jeszcze? ;)
-Zbieramy się słońce? Spytał mnie Mulat wodząc nosem po mojej bluzce.
-Posiedźmy jeszcze chwilkę, proszęęęęę
-Pod warunkiem, że dostanę buziaka!
-Ooo nie, tak łatwo nie będzie, odpowiedziałam zwycięsko i uwalniając się z jego objęć pobiegłam za kanapę.
-I tak Cię dogonię!
-Chyba śnisz kicia, rzekłam wymijając go i biegnąc do góry, na jednym ze schodów potknęłam się, ale był wystarczająco daleko bym zdążyła się podnieść i dotrzeć do pokoju. Szybko zatrzasnęłam drzwi, które po chwili były solidnie bombardowane przez Zayna.
-Zmęczysz się i mnie wpuścisz, co za ironia, że w tych drzwiach nie ma klucza! Wykrzyczał zwycięsko.
-Może nie wyglądam, ale siły mam dużo! Odpowiedziałam przez drzwi które nas dzieliły.
-Wydaje mi się że mam jej troszeczkę więcej! W momencie w którym to powiedział drzwi się otworzyły, a ja z dużą siłą upadłam na ziemię.
-O matko, Hope nic ci nie jest? Powiedział klękając nade mną
-Niee... nic tylko...
-Tylko co?
-Tylko się przesuń! krzyknęłam w jego stronę i wstając z ziemi wybiegłam z pokoju. Po drodze dobiłam do Harrego, który nie mogąc znieść hałasu, zaproponował bym schowała się w jego pokoju, i tak też zrobiłam.
Korzystając z chwili spokoju, zebrało nam się na rozmowę.
-Tęsknie za nim wiesz?
-Wiem co czujesz... Tyle, że ja już czuje to przez niego 2 raz. Najpierw zostawił mnie dla was... Teraz zostawił nas wszystkich prze...
W tym momencie do pokoju wparował Zayn
-Myślałaś że dam za wygraną?!
-Emm, tak, tak myślałam, ale skoro nie to proszę powiedziałam rzucając w niego poduszką, sama dając sobie szansę na ucieczkę. Wróciłam do swojego pokoju i czekałam kiedy wpadnie do niego z prędkością światła. 3...2...1 boom!
-Nie miałam zamiaru... Szepnęłam odwzajemniając pocałunek, który sprawił, że leżeliśmy przez 30 minut na łóżku patrząc sobie w oczy.
-Zbiórka za 2 minuty! Krzyknął Harry przyprawiając nas o zawał serca.
-Cholercia, a my nic nie spakowaliśmy... Powiedział Mulat zagryzając usta.
-Znajcie litość Horana, który podzieli się posiłkiem z potrzebującymi, rzekł blondyn który stał w drzwiach pokoju. A teraz sio! Już! Nie chcę mieć was na sumieniu, kiedy lokaty się zdenerwuje.
-Jesteś wielki stary, powiedział Zayn puszczając mu buziaka w powietrzu.
-Mam być zazdrosna?! Krzyknęłam udając obrażoną.
-Bo rzygnę tęczą moi drodzy... Powiedział Harry który był już odrobinę zdenerwowany.
-Ok, już idziemy... Dawaj klucze do vana ii... Mógłbyś znaleźć sobie dziewczynę, bo jesteś strasznie przewrażliwiony na punkcie miłości! Malik nie zdążył uciec, bo już oberwało mu się w głowę.
*********************************************************
REAKTYWACJA!
Jest tu ktoś jeszcze? ;)

